Strona główna » WYWIAD | Władysław Ortyl: Wybprców przekonujemy codzienną, ciężką pracą

WYWIAD | Władysław Ortyl: Wybprców przekonujemy codzienną, ciężką pracą

WYWIAD / Władysław Ortyl: Wyborców przekonujemy codzienną, ciężką pracą

„Wczoraj Rybnik, dziś Podkarpacie, jutro cała Polska” – smsy o takiej właśnie treści rozsyłali pomiędzy sobą politycy i sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, po tym jak marszałkiem województwa został Władysław Ortyl. - Nie należy jednak popadać w hurraoptymizm. Trzeba wyborców przekonywać codzienną, ciężką pracą tak jak to robimy dziś – mówi „Codziennej” Władysław Ortyl.

Podkarpacie to region, w którym PiS po 2,5 roku ponownie przejmuje władzę. Co Pan marszałek zastał po poprzedniej koalicji PO, PSL i SLD?

Najpierw musimy dokonać tzw. bilansu otwarcia. Nie chcę wracać do przeszłości, bo tym zajmują się odpowiednie organy. Jednak nie da się ukryć, że wizerunek regionu ucierpiał. Musimy zrobić wszystko aby obraz Podkarpacia był zdecydowanie lepszy. Dlatego zapowiedziałem „rewolucję” w sposobie sprawowania władzy. Nie może być tak, że opozycyjny klub nie ma przedstawiciela w prezydium sejmiku, ani żadnego przewodniczącego komisji. To był brak poszanowania dla demokracji. Chcemy to wspólnie z radnymi zmienić. Mam na myśli również współpracę z samorządami, przedsiębiorcami, a także z pracownikami urzędu. Wszyscy potrzebują pomocy, wsparcia marszałka, wicemarszałków oraz członków zarządu, którzy poprzez częstszą komunikację, dają im pewne wskazówki, przekaz priorytetów i jasnych koncepcji. W lepszej atmosferze inaczej się pracuje. Po za tym w dalszym ciągu nie uchwalono nowelizacji strategii rozwoju województwa. Termin był już wielokrotnie przekładany a to kluczowy dokument dla regionu.

Jakie są w tym momencie pana priorytety jako marszałka województwa? Co powinno być zrobione w pierwszej kolejności?

Tak jak wspomniałem najpilniejszą sprawą jest nadrobienie zaległości związanych ze strategią województwa, z regionalnym programem operacyjnym, przygotowaniem programu i współpracy z województwami Polski Wschodniej i Małopolską. To będą nasi partnerzy przy wielu projektach, które w przyszłej perspektywie finansowej, jako sieciowe, będą preferowane i wyżej punktowane. Listę kluczowych projektów chcemy przygotować taką, aby było jasne, o co zabiegamy i z kim chcemy współpracować, aby udało się je wprowadzić do wszystkich tych programów z poziomu regionalnego i krajowego. Niektóre projekty będziemy finansować z programu regionalnego, inne z programu Polski Wschodniej. Takiej wizji w tej chwili brakuje. Pracowałem przy strategii w I kadencji sejmiku, zajmowałem się też praktycznymi i strategicznymi dokumentami w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego i to nie jest prosty dokument. Regionalny program operacyjny powinien być następstwem strategii. Dzisiaj musimy to robić równolegle, ale damy sobie radę.

Wspomniał pan o programie „Rozwój Polski Wschodniej”. Był pan jednym z twórców tego programu. Czy w kontekście przyszłej perspektywy unijnej widzi pan konieczność uzupełnienia tego programu?

Program powinien być bezwzględnie kontynuowany, dlatego że po prostu się sprawdził. Pomaga niwelować istniejące różnice między Polską Wschodnią a resztą kraju. Trzeba jednak podejście do tego programu trochę zaktualizować. Należy pozostawić projekty związane z wspieraniem innowacyjności, rozwojem przedsiębiorczości i budową infrastruktury. W tej perspektywie należy położyć nacisk na infrastrukturę kolejową, której ten program nie obejmował w poprzednim okresie finansowania.

Po pana wyborze na marszałka pojawiły się głosy mówiące: wczoraj Rybnik, dzisiaj Podkarpacie jutro cała Polska. Jak pan podchodzi do takich zapowiedzi?

Tak naprawdę to zaczęło się na... Podkarpaciu, w moim powiecie mieleckim, a dokładnie w Padwi Narodowej. Przedterminowe wybory na wójta wygrał nasz kandydat, choć PSL sprawował tam władzę od reaktywacji samorządu w Polsce. Później był Rybnik, teraz znów Podkarpacie. To symptomatyczne sygnały. Nie należy jednak popadać w hurraoptymizm. Trzeba wyborców przekonywać codzienną, ciężką pracą tak jak to robimy dziś. Mam nadzieję, że po skończonej kadencji, wszędzie gdzie wygraliśmy, nasze rządy przyniosą jeszcze większe efekty, również w całej Polsce.

W momencie, gdy objął pan funkcję marszałka, wygasł mandat senatora, co wiąże się z kolejnymi wyborami. Kogo by pan marszałek widział jako swojego następcę i jak pan podchodzi do zarzutów o koszty przeprowadzenia wyborów?

Miałem prawo ubiegać się o stanowisko marszałka Podkarpacia. Takie działania mieszczą się w systemie funkcjonującej w Polsce demokracji. Po moim wyborze przepisy są jednoznaczne - konieczne są wybory. Jako Prawo i Sprawiedliwość musimy obronić mandat senatora na Podkarpaciu i dlatego ważne jest wystawienie mocnego kandydata. Myślę, że przy wsparciu lokalnej struktury PiS-u i aktywności parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości nasz kandydat wygra wybory uzupełniające.

Autor: Jacek Liziniewi

Źródło: www.niezalezna.pl






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334