Strona główna » To nie była "prowokacja polityczna"

To nie była "prowokacja polityczna"

Politycy i dziennikarze, zaskoczeni rozgłosem towarzyszącym aferze Milewskiego, próbowali kontratakować, sugerując, że prowokacja wobec sędziego była wykonana na zlecenie PiS. Tymczasem okazało się, że to nie "pisowska" "Gazeta Polska Codziennie", lecz zupełnie niezwiązany z redakcją "GPC" dziennikarz Paweł Miter, stał za rozmowami z sędzią.

Jan Libicki, senator PO, napisał wczoraj na swoim blogu, że dziennikarze "GPC" mogli działać według instrukcji Mariusza Kamińskiego i Tomasza Kaczmarka: dziś jakoś tak dziwnie zestawiam sobie sprawę Sawickiej i afery gruntowej ze skandalicznym zachowaniem sędziego Milewskiego [...] zastanawiam się, kto tak zręcznie przeszkolił dziennikarza GPC, podającego się za pana Tomiczyńskiego, asystenta Tomasza Arabskiego? Ktoś mu pomógł? Ktoś go instruował? Ale kto? Gdzie mógł on znaleźć takich fachowców? Kto tak dobrze zna się na pracy operacyjnej? Szukam, szukam i tak sobie myślę, że przecież ów pseudo Tomiczyński mógł znaleźć bardzo dobrych nauczycieli. Tych, którzy wykazali się umiejętnością konstruowania takich prowokacji w tych dwóch podobnych, przywołanych powyżej sprawach. Czy nie zasiadają oni dziś w parlamentarnym klubie PiS-u? Czy to aż takie nieprawdopodobne, jeśli GPC może być zwykłym partyjnym biuletynem?

Podobnie skompromitował się dziennikarz TVN Andrzej Morozowski, który w programie "Tak jest" wskazywał na związki "Codziennej" z PiS, sugerując, że prowokacja dziennikarska mogła być wykonana na zlecenie polityczne.

Na jednym z blogów na stronie newsweek.pl o publikacji "GPC" napisano z kolei: W tym materiale nic nie ma na kancelarię premiera, ani na ministra Gowina. Prowokacja udała się wg wcześniej napisanego scenariusza w “GPC”, organie prasowym PiS.

Naczelny "Newsweeka" Tomasz Lis tak ocenił prowokację w TOK FM: Mamy trochę do czynienia z sytuacją a la pani Sawicka, kiedy CBA próbowało sprowokować sytuację, żeby czegoś dowieść. A towarzyszący mu w studiu Tomasz Wołek skomentował, że prowokacja wobec gdańskiego sędziego mogła być fragmentem polowania z nagonką na premiera Tuska.

Sam Donald Tusk nie powiedział co prawda wprost, że nagranie Milewskiego było prowokacją polityczną, oświadczył jednak, że dziennikarze mogli złamać prawo. Potem zaś, gdy zapytano go o powołanie komisji śledczej ws. Amber Gold, stwierdził: "Mamy do czynienia z nadzwyczajnym, energicznym politycznym polowaniem. Z używaniem i nadużywaniem aspektów tej sprawy".

http://niezalezna.pl/32909-nie-byla-prowokacja-polityczna

 






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334