Strona główna » Sesja absolutoryjna 2014, czyli jak dokopać radnym

Sesja absolutoryjna 2014, czyli jak dokopać radnym

Po zakończeniu ostatniej sesji Rady Miasta można było sobie zadawać pytanie, czy była to sesja absolutoryjna, czy wyreżyserowany spektakl.  Reżyser, wiadomo kto, obsadził w roli złych charakterów dwóch radnych Wojciecha Pruchnickiego i Romana Babiaka. Publiczność mieli stanowić dyrektorzy podległych burmistrzowi placówek oświatowych, a rolę tych dobrych, niewinnie skrzywdzonych, panowie  burmistrzowie.

Spektakl ów w swoim wydźwięku bardziej przypominał lincz lub sąd kapturowy niż rzeczową dyskusję na forum Rady Miasta. W ten dość dziwny sposób odniesiono się do interpelacji, jaką złożyli ww. radni. Może fakt, że pojawiła się ona również w Internecie, tak rozwścieczył władzę wykonawczą i sprzymierzonych z nią radnych. Trzeba dodać, że kwestie oświatowe stanowiły jedynie fragment pisma skierowanego do burmistrza miasta Sanoka, a jednak skupiono się wyłącznie na oświacie.

Sesja absolutoryjna rządzi się swoimi prawami. Powinna być to rzeczowa dyskusja nad realizacją budżetu przez władzę wykonawczą, czyli w tym wypadku burmistrza miasta Sanoka. Tymczasem zamiast tego  postanowiono przeczołgać dwóch niepokornych radnych, dając im do zrozumienia, gdzie ich miejsce (mieli szansę milczeć). Pouczenia w stosunku do Romana Babiaka w rodzaju „gdyby pan więcej stał przy tablicy, to byłby pan bardziej rozumnym człowiekiem”, czy zarzucanie mu, że nie potrafi nawet przeczytać pieczątki budziły zwyczajnie niesmak.

Trochę się dziwię burmistrzowi. Mając tak szerokie możliwości informowania wyborców, wybiera niesmaczny, pełen pyskówek spektakl. Ma w swoim ręku Tygodnik Sanocki, rzecznika prasowego oraz inne życzliwe media, a wybiera zmasowany atak na sesji absolutoryjnej przy udziale naprędce zwołanych, zależnych od siebie dyrektorów, oraz stowarzyszonych radnych.

Pytania w odniesieniu do realizacji budżetu tudzież strategii rozwoju miasta zginęły w całym tym zgiełku, i może o to chodziło.

Pytania o takie inwestycje, jak garaż wielopoziomowy (ciasny, wtłoczony na siłę obok hali betonowy bunkier), zielony rynek (miał stanowić ucywilizowanie terenu przy ulicy Lipińskiego, a nikt nie jest z niego zadowolony, ani kupcy, którzy masowo rezygnują z handlu  w tym niefortunnym miejscu, ani klienci narażeni na te same niedogodności co w przypadku zakupów na innych placach targowych). Rodzą się też inne pytania, np. o strefę ekonomiczną, która nadal jest w powijakach. W tym wypadku zostaliśmy wyprzedzeni przez Zagórz, czy o budowę basenu. Tutaj wysforowały się do przodu takie małe ośrodki jak Lesko, Brzozów i Ustrzyki Dolne.

Wierchy mają być sprzedane  za 7 mln. zł, ale w kasie miejskiej ma pozostać tylko 3 mln. zł, które nie będą przeznaczone na żadne kluczowe inwestycje.   

Wracając do oświaty. Wcale nie jest tak różowo, jakby się komuś mogło wydawać. Nakłady na prace remontowe w szkołach rzeczywiście są minimalne.  Gdyby nie zaradność dyrektorów, szkoły byłyby w prawdziwie opłakanym stanie.     

Andrzej Chrobak radny Miasta Sanoka   

 






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334