Strona główna » Samorządy mają się zwijać, czy rozwijać?

Samorządy mają się zwijać, czy rozwijać?

Samorządy stały się dziś dla rządzącej koalicji PO-PSL przysłowiowym „chłopcem do bicia”. Rząd kieruje się zasadą – my nabroiliśmy – inni posprzątają: w tym wypadku: my zadłużyliśmy i zadłużamy państwo, inni niech za Nas zaciskają pasa. Chodzi o proponowane przez Ministra Rostowskiego wprowadzenie dla samorządów i już przez nie oprotestowanej tzw. reguły wydatkowej w przyszłorocznym budżecie, która – według wyliczeń Ministerstwa Finansów - ma przynieść obniżenie deficytu  o 0,4% PKB.
Tymczasem samorządy  - z braku własnych środków - nie mają wyjścia, muszą pożyczać pieniądze, jeśli chcą wykorzystywać środki unijne. Jesteśmy w samym środku programowania – lata 2012-2015 to okres, kiedy samorządy będą kończyły realizację projektów z funduszy europejskich w ramach budżetu na lata 2007-2013, ale także projektów z nimi powiązanymi, by osiągnąć efekt prorozwojowy Wprowadzenie limitów grozi wręcz paraliżem procesu inwestycyjnego, co może w konsekwencji przełożyć się na niewykorzystanie środków unijnych przeznaczonych dla naszego kraju. Zmiana reguł gry podczas jej trwania jest tym bardziej niezrozumiała, że już w tej chwili w ustawie o finansach publicznych istnieją ograniczenia zadłużenia się jednostek samorządu terytorialnego – dług JST nie może być wyższy niż 60%wykonanych dochodów, a koszty jego obsługi nie mogą być wyższe niż 15% planowanych dochodów budżetowych – to po pierwsze. Po drugie – jak podaje GUS długi samorządów to zaledwie – w perspektywie inwestycyjnej jaką za sobą niosą i co za tym idzie generowania miejsc pracy, a więc wpływów do budżetu z podatków PIT, CIT – 14,4% ubiegłorocznego deficytu finansów publicznych.
Do obniżenia deficytu, który jak podał GUS na koniec 2010 roku wyniósł 7,9 % i był wyższy o 0,6% PKB od tego z kryzysowego roku 2009, obliguje i naciska Bruksela. Jest źle, a nawet gorzej – i nie chodzi o straszenie, kasandryczne wizje, tylko realne pochylenie się nad problemem. Żeby go jednak dostrzec trzeba najpierw poprawnie – to znaczy zgodnie z faktami – nie życzeniami, czy pijarowymi wymogami – problem zdiagnozować. A stan finansów publicznych jest niepokojący: Polska która w porównaniu do innych krajów UE miała stosunkowo wysoki wzrost PKB ( 3,8%) obok Irlandii była jedynym krajem, który zwiększył deficyt sektora finansów publicznych. Do rozmiaru ironii wyrasta w tym kontekście zaproponowana przez Premiera Tuska w obietnicach przedwyborczych 2007 roku wizja chęci budowy w Polsce drugiej Irlandii. Tę obietnicę spełnił – rzeczywiście zbudował – a rebours.
Część długu publicznego jest też – na co zwracają uwagę ekonomiści -  w sposób kreatywny przez Pana Ministra Rostowskiego ukrywana – na przykład w Krajowym Funduszu Drogowym, czy też poprzez przesunięcie pieniędzy z OFE na bieżące wydatki – realnie więc jest on większy, niż owo 7,9%.
Obniżenie długu publicznego jest konieczne – z tą tezą nikt nie polemizuje - pytanie tylko dlaczego ma się to stać kosztem samorządów, ich inwestycji rozwojowych – dlaczego rząd przerzuca odpowiedzialność na innych, każąc im ciąć, ograniczać, szukać oszczędności, jednocześnie nakładając, jak to jest w przypadku samorządów coraz więcej obowiązków, bez gwarancji środków na ich realizację? Tu odpowiedź może być tylko jedna – rok wyborczy, który dla rządzącej koalicji PO-PSL oznacza permanentną konieczność serwowania Nam mirażu zielonej wyspy z nadzieją, że po raz kolejny się uda. Pytanie tylko, czy po raz kolejny Polacy powierzą ster państwa osobom, które załatwiają rękami innych to, czego sami nie potrafią zrobić? Pan Premier Donald Tusk powiedział w expose: „Polacy dobrze sobie radzą wtedy kiedy władza nie przeszkadza im żyć” – nie przeszkadzajcie – pozwólcie samorządom rzeczywiście samostanowić o sobie – rozwijać się, a nie zwijać ich potencjał.

Źródło: http://izakloc.salon24.pl/301801,samorzady-maja-sie-zwijac-czy-rozwijac






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334