Strona główna » Prof. Zdzisław Krasnodębski: "te mistrzostwa były jak Wielka Orkiestra Pomocy - z tą różnicą, że tym razem zbierano na rzecz Platiniego, Laty i spółki"

Prof. Zdzisław Krasnodębski: "te mistrzostwa były jak Wielka Orkiestra Pomocy - z tą różnicą, że tym razem zbierano na rzecz Platiniego, Laty i spółki"

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej były zwycięstwem polskiej tradycji, z jej dobrymi i nie najlepszymi stronami - pisze na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" prof. Zdzisław Krasnodębski.

I uzasadnia. Po pierwsze, objawiła się polska gościnność.

Wiadomo: „gość w dom, Bóg w dom”, szczególnie gdy jest to gość z daleka. Ci, którzy nas odwiedzali, znają już tę cechę, dla tych, którzy przyjechali po raz pierwszy, było to zaskoczenie.

Po drugie, wyjaśnia socjolog, znów zatryumfował nakaz: „zastaw się, a postaw się”.

Dlatego gdy mistrzostwa się zaczęły, Polacy tak niechętnie odbierali informacje, ile kosztuje ta impreza, jak bardzo się zadłużyliśmy, odrzucali wątpliwości, czy Euro 2012 ma jakikolwiek sens ekonomiczny. (...) Co prawda przed samą imprezą zdarzały się narzekania, bo przecież nie brakowało złych wieści, ale potem imperatyw kategoryczny „postaw się” zadziałał z całą mocą. Oczywiście zmieni się to, gdy trzeba będzie miesiąc w miesiąc, rok w rok dopłacać do utrzymania katedr futbolowego kultu.

Po trzecie - "Polacy są narodem zrywów i improwizacji, a nie systematycznego planowania i pracy". Dlatego - przekonuje prof. Krasnodębski - "te mistrzostwa były jak Wielka Orkiestra Pomocy - z tą różnicą, że tym razem zbierano na rzecz Platiniego, Laty i spółki:

Ile nas to kosztowało? Przecież jakoś to będzie. A jakby było źle, pomoże Opatrzność – tak jak pomogła nierozgrzanemu Przemysławowi Tytoniowi obronić gola. Pobożność wielu piłkarzy była jeszcze jednym świadectwem, jak bardzo mylą się ci, którzy łączą modernizację z sekularyzacją.

Socjolog zaznacza, że "nie ma co się dziwić, że Polska jest głodna uznania, bo zazwyczaj jest oceniana poniżej swojego poziomu". To dlatego "odkrycie przez kibiców zachodnich, że polskie społeczeństwo nie składa się wyłącznie ze złodziei samochodów, prostytutek i sprzątaczek, to jak odkrycie cząstki Higgsa dla fizyków."

I ważna obserwacja zza naszej zachodniej granicy:

Jak wiemy, po przegranym przez Niemców meczu z Włochami w paru miastach niemieckich wybuchły zamieszki. Niemieccy kibice atakowali świętujących Włochów. Media niemieckie odnotowały to, lecz tylko mimochodem, a rozdmuchały do rangi wydarzenia historycznego incydenty przed meczem Polska–Rosja. Strach pomyśleć, co by było, gdyby to w Polsce, a nie w Niemczech, przez całe lata banda neonazistów mordowała bezkarnie przedstawicieli mniejszości narodowych.

Zdaniem prof. Krasnodębskiego - "po prostu Polsce mniej wolno".

Naszemu zachodniemu protektorowi bardzo zależy na pozytywnym obrazie naszego kraju. Dlatego na czas ME wyciszono w niemieckiej prasie negatywne informacje mogące uderzyć w polski rząd. Nikt nie pisał i nie mówił o zagadkowej śmierci gen. Sławomira Petelickiego. Przemilczano także obecność Bronisława Komorowskiego w Kijowie.

Socjolog podkreśla, że wśród wielu innych typowo polskich tradycji i cech, które ujawniły się z taką siłą podczas Euro 2012, nie możemy zapomnieć o jeszcze kilku, mających wspólny mianownik: cierpliwości, łagodności, niechęci do przemocy, lękliwości, potulności i dobroduszności:

To te tradycyjne cechy sprawiły, że przemarsz Rosjan przyjęty został w gruncie rzeczy bardzo spokojnie. A przecież trudno sobie wyobrazić przemarsz polskich kibiców świętujących zwycięstwo 1920 r. w Moskwie lub rocznicę przyłączenia do Polski Ziem Odzyskanych w Berlinie.

"Szkoda tylko, że polscy i rosyjscy kibice nie świętowali wspólnie rocznicy upadku ZSRS i że solidarnie nie domagali się odejścia Władimira Putina i Donalda Tuska" - puentuje socjolog.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/32038-prof-zdzislaw-krasnodebski-te-mistrzostwa-byly-jak-wielka-orkiestra-pomocy-z-ta-roznica-ze-tym-razem-zbierano-na-rzecz-platiniego-laty-i-spolki






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334