Strona główna » „Polacy mogą spać spokojnie”

„Polacy mogą spać spokojnie”

Premier D. Tusk z J.K. Bieleckim uspokajają – Polacy mogą spać spokojnie. Rynek walutowy i giełdowy w panice, Hiszpania i Włochy na łasce EBC. W całej Europie wrze, rządowe telefony Berlina, Paryża i Brukseli są rozgrzane do czerwoności, bo idzie druga faza kryzysu – pisze Janusz Szewczak, Główny Ekonomista SKOK.

A nasza chata skraja – według naszych premierów znawców gospodarki - ma ponoć tak stabilne fundamenty, że w Polsce nie ma żadnych niepokojących zjawisk. Możemy więc spokojnie powrócić do grilla i na słoneczne plaże Egiptu. Doradca premiera prof. D. Filar stwierdził w TVN-CNBC, że jest tak dobrze, iż nie trzeba robić żadnych ruchów.
Koronnym argumentem na dobrą i stabilną sytuację jest fakt, że zdążyliśmy już pożyczyć na
wyprzódki aż 85 proc. całej gigantycznej kwoty naszych potrzeb na ten rok wynoszącej 154 mld zł. Może więc już czas zacząć zadłużać się na przyszły rok, bo trzeba będzie pożyczyć bagatelka – 188 mld zł. Utrzymując się w tej konwencji „drobiazgiem” wydaje się fakt, że dług publiczny Polski to już ok. 800 mld zł. i do końca roku może zbliżyć się do 850 mld zł, a pod koniec w 2012 r. do kwoty blisko biliona złotych.

Dodajmy do tego, że kwota tzw. kredytów zagrożonych i przeterminowanych gospodarstw domowych na stabilnej „zielonej wyspie” to już ok. 40 mld zł, a firm blisko 30 mld zł, zaległości podatkowe to już ok. 25 mld zł, zadłużenie zaś Polaków w bankach to już ponad 505 mld zł, a firm 236 mld zł, długi samorządów to blisko 55 mld zł. Długi we franku szwajcarskim w kredytach hipotecznych to już równowartość ok. 170 mld zł. To są właśnie te stabilne fundamenty.

Polacy mogą więc spać spokojnie podczas gwałtownej burzy w światowych i europejskich finansach. Polska jest w budowie, choć jeździć się po niej nie da. Przejezdność - to nowa polska specjalność. Niższy deficyt budżetowy o 10 mld zł, którym tak się chwali rząd to efekt wyjątkowej szczodrości prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz ograniczenia wydatków na drogi. W sektorze finansów publicznych ukrywane długi sięgają co najmniej 50-60 mld zł. Mimo rzekomych wielkich sukcesów polskich przedsiębiorców w 2010 r. mieliśmy blisko 56 mld zł deficytu w handlu zagranicznym.

Ten rok nie będzie lepszy, średnio co cztery lata tracimy w handlu zagranicznym 200 mld zł. Mamy dziś najdroższą w Unii benzynę, gaz, cenę metra kw. mieszkania i koszt jego utrzymania w relacji do zarobków. Mamy najniższy od ośmiu lat przyrost nowych ofert pracy i ponad 11-procentowe bezrobocie przy dużej emigracji. OFE tracą już kilka mld zł, a inwestorzy wycofują pieniądze z funduszy inwestycyjnych i giełdy. Według GUS 6 proc. Polaków, czyli ok. 2 mln, żyje w nędzy, a 17 proc. (ok. 6,5 mln osób) w niedostatku.

Polskie obligacje, co do stabilności, których premier D. Tusk ma pewność, w rękach kapitału zagranicznego to już ok. 150 mld zł. Obligacje greckie też długo sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, a obligacje włoskie i hiszpańskie były bardzo stabilne. Zapewniali o tym premierzy S. Berlusconi i J. Zapatero. Uspokajające propagandowe gesty z pewnością nie zrobią wrażenia na rynkach walutowych i finansowych. Nieubłaganie zbliża się dzień prawdy nie tylko dla europejskich finansów, ale również dla fundamentów „ zielonej wyspy”.

Plan konsolidacji finansów, którym tak szczyci się polski rząd będzie musiał być poddany generalnej weryfikacji w końcu września, bo zażąda tego Komisja Europejska. Prawdy więc o stanie naszych finansów publicznych dowiemy się już po wyborach. Dla wielu będzie to prawdziwy szok. Szykuje się prawdziwy krach na giełdzie, frank w okolicach 4 zł, benzyna po 6 zł i droga żywność. Czyli jest dobrze, choć jeszcze nie całkiem beznadziejnie.


Janusz Szewczak

http://niezalezna.pl/14271-„polacy-moga-spac-spokojnie”






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334