Strona główna » Opioła: Poznanie utajnionych dokumentów wyeliminuje fałszywki

Opioła: Poznanie utajnionych dokumentów wyeliminuje fałszywki

Dlaczego posłowi PiS z sejmowej komisji specsłużb odmówiono wglądu do dokumentów dotyczących przeszłości Lecha Wałęsy. Kto dziś sprawdza te papiery? - mówi portalowi Fronda.pl Marek Opioła, poseł PiS, w rozmowie Jarosław Wróblewskim.

Chciał pan zobaczyć w Sejmowej bibliotece dokumenty dotyczące przeszłości Lecha Wałęsy, ale nie udało się. Dlaczego?



- Pierwszy wniosek złożyłem 11 stycznia do szefa Kancelarii Sejmu po tym, jak byłem w archiwum sejmowym. Po prostu poszedłem do archiwum i zapytałem, co trzeba zrobić, aby dostać się do materiałów tzw. Komisji Ciemniewskiego. Tam mnie poinformowano, że muszę złożyć pismo do szefa Kancelarii Sejmu, żeby mi udzielił zgody na obejrzenie tych dokumentów, a są one klauzulowane. Napisałem więc pismo do pana ministra Czapli, gdzie podałem, że jestem członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych i podałem swój numer poświadczenia dostępu do informacji niejawnych, który upoważnia do wglądu w informacje ściśle tajne. Po tygodniu dostałem odpowiedź negatywną, ponieważ moje pismo nie spełnia wymogów formalnych - nie jest zgodnie z rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów, mówiącym o dostępie do materiałów archiwalnych. W tym piśmie poinformowano mnie, ze szef Kancelarii Sejmu przychylił się do szefa biblioteki sejmowej, ze zostanie powołana komisja do przebadania tych dokumentów. Spotkałem się z panem Czaplą i złożyłem następne pismo, już w pełni zgodne z zaleceniem. Kuriozum tej sytuacji polega na tym, że jako poseł zostałem potraktowany jak ktoś z zewnątrz sejmu. Nie otrzymałem do dziś odpowiedzi.



Dlaczego pan chciał obejrzeć te materiały?



- Interesowały mnie, uważnie przeczytałem stenogramy z podsumowania efektów pracy komisji posła Ciemniewskiego. Te dokumenty są tam opisane, choć nie w całości, bo od samego początku zostały one utajnione.



Są tam kopie dokumentów, które w 1992 r. zabrał Lech Wałęsa. Wielu zastanawia się, czy są to kopie potwierdzone?



- Na pewno są potwierdzone. One powinny trafić do IPN . Nie rozumiem, dlaczego nie trafiły tam do tej pory; one dotyczą przecież lat 70. i 80. Chociaż może któryś z szefów dawnego MSW nadał im klauzule tajności, to nie spełniają dziś wymogów tajności. Chyba, że nowe klauzule nałożyła ABW.



Tam jest wiedza tak bardzo niebezpieczna dla bezpieczeństwa kraju?



- Wszystko zostało opisane w książkach. To jest potwierdzeniem pewnej biografii, która powinna być dokończona na podstawie dokumentów. Nie może być tak, że oryginały dokumentów giną. Poznanie ich eliminuje fałszywki. Dlaczego one są tam tak głęboko zakopane? Wokół nich robi się jednak gorąco, choć wielu boi się tych informacji.



Czeka pan na odpowiedź od ministra Czapli?



- Czekam, choć się pewnie nie doczekam, bo od 27 stycznia działa tam już komisja i chyba jej prace są na ukończeniu.



Kto wchodzi w jej skład?



- Pracownicy kancelarii, myślę, że również biblioteki powinni wchodzić w jej skład.



Tylko? A nie służby?



- To nie jest pytanie do mnie. Nie ja ustalałem jej skład. Wiem, że te dokumenty dawno temu oglądały dwie osoby ze służb. Liczę, że te papiery całości trafią do IPN, że minister Czapla przychyli się do pisma z tej instytucji. To powinno rozwiać wiele wątpliwości.


Rozmawiał Jarosław Wróblewski







  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334