Strona główna » Obchody Święta Polskiego w Sanoku - dla wtajemniczonych

Obchody Święta Polskiego w Sanoku - dla wtajemniczonych

15 sierpnia – kolejne Święto Wojska Polskiego w Sanoku. Obchodzone, nota bene, w przeddzień, aby wszyscy uczestniczący w nim służbowo – a tylko tacy mieli możliwość wziąć udział w oficjalnych obchodach – mogli to uczynić w godzinach pracy.

O tym, że w ogóle odbędą się jakieś uroczystości, można było się dowiedzieć z następujących źródeł: z obserwacji Rynku, gdzie od rana pojawiali się żołnierze w galowych mundurach, Straż Miejska i Policja, a także od policjanta pilnującego Placu św. Jana, który uprzejmie w odpowiedzi na moje pytanie poinformował, że wieńce pod pomnikiem Synom Ziemi Sanockiej będą składane o godzinie 11.00. To są wszystkie możliwe źródła.

Nie było żadnej zapowiedzi na esanok, na isanok, w „Tygodniku Sanockim”, na stronach internetowych Urzędu Miasta i Starostwa Powiatowego ani też na plakatach. Dlatego też na uroczystościach w Sali Herbowej Urzędu Miasta, a potem pod wspomnianym pomnikiem Synom Ziemi Sanockiej pojawili się sami zaproszeni goście – można powiedzieć: wtajemniczeni. Społeczeństwo zostało całkowicie zignorowane, zlekceważone. Widocznie organizatorzy uroczystości uznali, że mieszkańców Sanoka i okolic interesują wyłącznie jarmarki, kiermasze, koncerty itp., jednym słowem – igrzyska.

Ich zdaniem, pamięć narodu, jego historia, wdzięczność dla tych, którzy za Ojczyznę walczyli i ginęli, to sprawy, które nas nie interesują. Zostaliśmy uznani za wyłącznie pospolitych „zjadaczy chleba”, których nie warto nawet informować o obchodach świąt państwowych, i to tak istotnych dla narodowej pamięci, jak rocznica Cudu nad Wisłą. Zainteresowani mogą sobie co najwyżej przeczytać relację w „Tygodniku Sanockim” nr 32 z 16 sierpnia br. czy na esanok http://esanok.pl/2013/sanockie-obchody-swieta-wojska-polskiego-film-zdjecia-mb001.html, podziwiać, jak pięknie wszystko zostało zorganizowane i żaden nieproszony gość, zwłaszcza nastawiony krytycznie w stosunku do obecnej władzy, nie zakłócił harmonijnego przebiegu obchodów.

Nasuwa się jedynie pytanie: komu to wszystko jest potrzebne? Czy żołnierzom, którzy zginęli w walce z Armią Czerwoną w 1919 i 1920 r., podczas II wojny światowej, w tym również Powstańcom Warszawskim, potrzebne są te oficjalne hołdy garstki wybranych, dokonywane poza społeczeństwem? Czy taki sposób upamiętniania rocznic narodowych podtrzymuje pamięć o naszych bohaterach, budzi patriotyzm, uczy młodzież miłości do Ojczyzny i wartości ofiary krwi przelanej dla Niej?

Dlaczego jesteśmy tak lekceważeni przez lokalną władzę, zamykającą się – mam wrażenie – coraz bardziej w swoim hermetycznym świecie? W uroczystościach religijno-patriotycznych, jakie w latach 80-tych organizował w Sanoku śp. Ks. Prałat Adam Sudoł uczestniczyły dobrowolnie tysiące sanoczan, często narażając się na nieprzyjemności i represje ze strony ówczesnej władzy. Teraz mamy wolną Polskę, ale dla obecnej władzy te rocznice narodowe stały się znów w jakiś sposób niewygodne, tyle że obecnie nie pomija się ich milczeniem, ale zawłaszcza, rezerwując je dla wybranych, a wykluczając z udziału w nich szeroki ogół społeczeństwa.

(In. wł.)






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334