Strona główna » Niedokończona rewolucja Solidarności

Niedokończona rewolucja Solidarności

35 lat temu powstał Studencki Komitet Solidarności, istotny element rodzącej się wówczas opozycji antykomunistycznej, która trzy lata później zaowocowała eksplozją Solidarności. Gdy w swojej deklaracji założycielskiej pisaliśmy wówczas, że naszym celem jest powołanie niezależnej reprezentacji studenckiej, nie przyszło nam do głowy, że powstanie ona tak prędko.

Nic nie wskazywało na to, że Polska tak szybko otrząśnie się z gierkowskiej normalizacji. Czy jest sens wracać do tamtych czasów dziś, gdy mamy demokrację i wolny rynek, a Polska się rozwija, należy do NATO i UE?

Czy jest to jednak prawdziwa demokracja, rzeczywiście wolny rynek, czy nasz kraj rozwija się na miarę naszych potrzeb i czy III RP jest w stanie zadbać o nasz interes w międzynarodowej polityce? Na pytania te musimy odpowiedzieć negatywnie i to nie w odniesieniu do nierealizowalnego ideału, ale choćby praktyki, którą obserwujemy w innych państwach Zachodu.

Wprawdzie bogacimy się, ale aby nadrobić dystans, który w stosunku do tych państw spowodowała komunistyczna zapaść, musimy rozwijać się dużo dynamiczniej, a że jest to możliwe, pokazały nie tylko azjatyckie tygrysy, ale i przykłady awansu cywilizacyjnego również w Europie.

Daleko od demokracji

Wprawdzie w naszym kraju istnieją procedury demokratyczne, ale cały system zdecydowanie bardziej przypomina oligarchię, czyli władzę nielicznych sprawowaną w swoim interesie. Testem na funkcjonowanie demokracji jest stosunek do opozycji, czyli możliwość prawdziwej zmiany władzy. Nagonka na realną opozycję, z którą mamy do czynienia przez cały czas trwania III RP, a która nasiliła się ostatnio; próba wyeliminowania jej ze sceny politycznej, aby zastąpić ją partią różniącą się od obecnie rządzących jedynie nazwiskami, pokazuje, jak silny jest establishment, czyli dominująca w Polsce warstwa, która kontroluje całość życia społecznego.

Pokazuje to, jak iluzoryczna jest ciągle nasza demokracja. Gdyż rząd dziś to tylko element władzy, na którą składają się jeszcze wielki biznes, media czy silne korporacje. Wszystkie te ośrodki wywodzą się w III RP z jednego, postkomunistycznego układu, do którego dokooptowano część solidarnościowych elit. Ten stan rzeczy powoduje także, że zamiast wolnego rynku mamy w Polsce jego zbiurokratyzowaną namiastkę, stanowiącą udręką dla słabszych i żerowisko dla najsilniejszych, którym słabość naszego państwa jest na rękę.

Słabe państwo

To słabość państwa bowiem jest naszym największym problemem. Jego dodatkową cechą jest wszechobecność. Państwo takie nie jest w stanie bronić interesów swoich obywateli wewnątrz czy na zewnątrz kraju, ale jednocześnie staje się ich utrapieniem, które na każdym kroku wciska się w ich życie. Jest to państwo, które ugina się przed silnymi, a pomiata słabszymi. Potrzebujemy państwa silnego, ale ograniczonego, które nie interweniuje tam, gdzie nie ma takiej potrzeby, ale zapewnia nam bezpieczeństwo tak na zewnątrz, jak i wewnątrz. Nasze państwo jest tego zaprzeczeniem.

Na szczęście jednak nie jest to już komunizm. Nie musimy podejmować wielkiego ryzyka, które wiązało się z działalnością opozycyjną i Solidarnością. Teraz wystarczy „odrobina koniecznej odwagi", aby przeciwstawić się przemocy symbolicznej, która ośmiesza to, co powinno być wzniosłe; łut nonkonformizmu, aby nie ulec narzucanym nam przez dominujące ośrodki stereotypom; ziarno niezależności, aby zaryzykować karierę i środowiskową pozycję. Potrzebujemy tego, aby dokończyć niedokończoną, solidarnościową rewolucję.

Nie obawiajmy się tego słowa. Rewolucja nie musi być krwawa ani niszczycielska. W historii znamy wiele takich przypadków. „Chwalebna rewolucja", nadała formę współczesnej Anglii, rewolucja amerykańska stworzyła Stany Zjednoczone. Bezkrwawa rewolucja Solidarności jest może największym fenomenem XX w.

Niedokończona rewolucja

Doprowadziła do upadku komunizmu i… zatrzymała się w pół drogi. Miała oddać nam nasz kraj, przywrócić Polakom demokrację i suwerenność. Niestety, kiedy dziś obserwujemy wybory życiowe sporej grupy dawnych bohaterów walki z komunizmem, możemy odnieść wrażenie, że walczyli oni o dokooptowanie ich do obozu władzy. W każdym razie to im wystarczyło i to uznali za spełnienie swoich działań.

Z pewnością nie wystarcza to Polsce. W III RP Tuska system konsekwentnie się zamyka. Zwarta współpraca władzy, biznesu, mediów i silnych korporacji czyni sytuację na pozór bezalternatywną. Nieprowadzący suwerennej polityki zagranicznej rząd PO spełnia oczekiwania głównych graczy europejskich, ma więc z ich strony pełne poparcie.

A jednak coraz liczniejsze są w kraju inicjatywy, które kontestują obecne status quo; powstają niezależne media i ośrodki kulturalne. Wszystko to jeszcze bardzo słabe w porównaniu z dominującym nurtem, który ma ogromne środki, aby marginalizować opozycyjne działania, ale nie może już, jak w PRL-u, zamykać do więzienia przedstawicieli opozycji i stosować terroru; potrafi dezawuować opozycję, ale nie może jej rozwiązać. Gdyż, co najważniejsze, istnieje polityczna opozycja, a wybory pozwalają odsunąć od władzy obecnie rządzących bez żadnych dramatycznych działań. Trzeba tylko umieć to przygotować, potrafić przekonać Polaków, że zmiana jest możliwa i leży w ich najgłębiej pojętym interesie. Blokada kanałów informacyjnych wydaje się szczelna, ale rozziew między oficjalnym obrazem rzeczywistości a doświadczeniem ogółu Polaków się powiększa. Warto przypomnieć, że początek 1980 r. wydawał się wyjątkowo beznadziejny. Parę miesięcy potem wybuchła Solidarność.

http://niezalezna.pl/30236-niedokonczona-rewolucja-solidarnosci






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334