Strona główna » Nie próbował grać prezydenta, był nim

Nie próbował grać prezydenta, był nim

      Gdyby żył skończyłby właśnie 62 lata. W dzisiejszej Polsce właściwie każdy dzień udowadnia jak wielką, niepowetowaną stratą dla nas wszystkich okazuje się jego przedwczesna, tragiczna śmierć. Ś. p. Prezydenta wspominają Joanna Duda – Gwiazda i Andrzej Gwiazda:

 

Leszka poznaliśmy w Wolnych Związkach Zawodowych. Był wówczas pracownikiem naukowym Uniwersytetu Gdańskiego, prowadził z robotnikami zajęcia z prawa pracy.

 Było dla nich nobilitacją, że naukowiec, prawnik, narażając się na złamanie kariery naukowej, troszczył się o sprawy robotników. Każdy, kto zetknął się z WZZ-ami, narażał się na represje, a w konsekwencji zwolnienie z pracy. O rozmiarach tych represji świadczy to, że w pewnym okresie równocześnie toczyło się 12 spraw o bezprawne zwolnienie. Obrona działaczy była ogromnym ryzykiem.

 

 Ze „względów BHP” spotykaliśmy się po 3-6 osób i Leszek dla tych małych grupek prowadził wykłady. Tłumaczył, jak korzystać z prawa pracy i jakie daje ono możliwości obrony. Wydawałoby się, że praca w takich małych grupach jest robotą szlachetną, ale o znikomej skuteczności. Efekt można było dostrzec dopiero w czasie strajku w 1980 r. Okazało się, że ci wszyscy, którzy odważyli się przychodzić na spotkania, w gronie kolegów z pracy, sąsiadów, rodziny przekazywali wiedzę dalej. Osiągali przy tym ogromny prestiż w swoim środowisku. Nasi członkowie znali Kodeks pracy na pamięć, a także konwencje międzynarodowe dotyczące wolności związkowych; mieli opanowane wszystkie niuanse i z tego korzystali.

 

 Oczywiście władza robiła, co chciała, ale zmuszona była jawnie łamać prawo, co dawało nam mocne argumenty propagandowe. W tym ogromna zasługa Leszka Kaczyńskiego. Dla nas to wzór inteligenta, który uważał, że dla dobra wspólnego powinien się swą wiedzą podzielić.

 

 Niezależnie od późniejszych wyborów politycznych Lecha Kaczyńskiego, prospołeczne podejście pozostało, zarówno w jego działalności jako ministra sprawiedliwości, jak i prezydenta. „Zarzucano” prezydentowi Kaczyńskiemu, że został wybrany przez ludzi ze ściany wschodniej, z prowincji. W jego działaniach, widoczna była autentyczna dbałość i troska o osoby słabiej sytuowane.

 

 Sądząc po odbiorze społecznym katastrofy w Smoleńsku, nagle pękła cała propaganda wokół prezydenta. Ludzie dostrzegli inny wymiar prezydentury i człowieka. On nie próbował grać prezydenta, on nim był. Podobnie jak Ania Walentynowicz kierował się stałymi zasadami. Wiedział, co powinien zrobić, co jest dobre.

 

 Oczywiście popełniał błędy, ale był człowiekiem uczciwym. Może to niewiele warte w dzisiejszym, skomercjalizowanym świecie, w którym zysk korporacji jest nadrzędnym celem, ale dla nas postawa prezydenta, który zaznaczał, że dbać należy o powodzenie wszystkich obywateli, zasługuje na szacunek. Podobnie jak jego działania na rzecz niepodległości, przedstawienia prawdy historycznej i przywracania dumy z dziejów naszego narodu. Lech Kaczyński przeciwstawił Polsce liberalnej – Polskę solidarną, i ta jego zasługa jest nie do przecenienia.

http://niezalezna.pl/12205-nie-probowal-grac-prezydenta-byl-nim

 

 

 





  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334