Strona główna » Mogliśmy uzyskać wolność wcześniej?

Mogliśmy uzyskać wolność wcześniej?

Gen. Wojciech Jaruzelski nie tylko wiedział, że Polsce nie grozi interwencja radziecka, ale nawet sam o nią prosił, mimo że Kreml wcale nie kwapił się do użycia siły. Tak przynajmniej wynika z dzienników prowadzonych przez adiutanta marszałka Wiktora Kulikowa, dowódcy wojsk Układu Warszawskiego, które ujawniono dwa lata temu - pisze portal Wirtualna Polska. Portal stawia pytanie czy Polska mogłaby wówczas wyjść z Układu Warszawskiego.

Biuletyn IPN dwa lata temu opisał tzw. notatkę Anoszkina. „Jeśli robotnicy wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd.; gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady” - takie domniemane słowa gen. Wojciecha Jaruzelskiego z grudnia 1981 r. do dowódcy Wojsk Układu Warszawskiego cytował Biuletyn IPN. Historyk IPN Antoni Dudek przytoczył w biuletynie całą, znaną już wcześniej we fragmentach, tzw. notatkę Anoszkina, adiutanta naczelnego dowódcy wojsk Układu Warszawskiego w latach 1977-1989, marszałka Wiktora Kulikowa. Opisał on w niej spotkanie Jaruzelskiego i Kulikowa z 9 grudnia 1981 r., na 4 dni przed ogłoszeniem w Polsce stanu wojennego przez Jaruzelskiego.



Pierwszy raz o tych dokumentach Polacy usłyszeli w 1997 r. podczas konferencji z udziałem obu wojskowych w podwarszawskiej Jachrance. Jak wspominał historyk prof. Andrzej Paczkowski, w pewnym momencie marszałek Kulikow zaczął wymachiwać zeszytem twierdząc, że znajdują się w nim dowody na to, że Jaruzelski domagał się radzieckiej pomocy na wypadek niepowodzenia stanu wojennego. Jaruzelski wszystkiemu jednak zaprzeczył. Najbardziej szokującą częścią notatki jest ta, która dotyczyła rozmów, które odbyły się zaledwie kilka dni przed wprowadzeniem stanu wojennego. „Według relacji Anoszkina, marszałek Kulikow dowiedział się od ambasadora ZSRR w Warszawie, iż na polecenie gen. Jaruzelskiego dzwonił do niego sekretarz KC PZPR, Mirosław Milewski, pytając m.in.: "Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR?". Ambasador po skontaktowaniu się z centralą w Moskwie dał odpowiedź odmowną. Anoszkin opatrzył ją następującym komentarzem, nie wiadomo czy pochodzącym od Milewskiego, czy od niego samego: "To dla nas straszna nowina! Przez półtora roku paplanina o wprowadzeniu wojsk - wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja Jaruzelskiego?" - czytamy na wp.pl.



W nocy z 8 na 9 grudnia podczas półtoragodzinnej rozmowy gen. Jaruzelski miał wprost zażądać od marszałka Kulikowa militarnego wsparcia. „Jeśli robotnicy wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady” - mówił Jaruzelski. „Jeżeli nie starczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać "Tarczę-80" - odparł radziecki dowódca, Równocześnie dodał jednak, że "zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką rewolucjonistów". „Jaruzelski wahał się i zauważył, że "na przykład Katowice liczą około 4 mln mieszkańców (chodzi o całą górnośląską aglomerację). To taka Finlandia, a wojska - jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej - nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady" - czytamy w notatce. Następnie polski generał otwarcie zagroził, że "byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego". Według notatki Kulikow nie dał jednoznacznej odpowiedzi, czy państwa Układu Warszawskiego udzielą "bratniej pomocy" polskim komunistom, choć jednocześnie nie wykluczył takiej ewentualności. Jaruzelski określił rewelacje z dzienników Anoszkina "odgrzewanym kotletem". Według niego, "każdy kto ma choć trochę oleju w głowie, widzi tu fałszerstwo". Dodał, że Kulikow "był jastrzębiem, zwolennikiem radzieckiej interwencji w Polsce". Według generała zeszyt Anoszkina "aż roi się od sprzeczności i bredni" i "operuje on skrótami, strzępami myśli i haseł, zawiera różne dziwne adnotacje, w tym subiektywne wrażenia autora". Generał dodał, że "media powielają te bzdury cyklicznie w okolicy 13 grudnia". Wp.pl cytuje również wydany w 2008 roku dziennik Anatolija Czerniajewa, człowieka z kremlowskiego kręgu władzy, który na początku lat 80. był funkcjonariuszem w Wydziale Krajów Socjalistycznych KC KPZR, później zaś został doradcą Michaiła Gorbaczowa. W wydanych pod tytułem Wspólne wyjście. Dziennik dwóch epok " 1972–1991" wspomnieniach, Czarniejew pisze, że na własne uszy słyszał, jak Leonid Breżniew mówił, że żadnej interwencji nie będzie. Jego zdaniem przywódca ZSRR liczył się z utratą Polski - jej wyjściem z bloku państw socjalistycznych i dołączeniem do grona krajów Zachodu. „Żadnej interwencji z naszej strony nie było i być nie mogło. Breżniew tego nie chciał. Inne sugestie były tylko szantażem ze strony Breżniewa” - mówił niedawno w wywiadzie udzielonym miesięcznikowi "Focus Historia".



Prof. Wojciech Roszkowski w rozmowie z portalem zauważa, że wbrew temu, co powtarza gen. Jaruzelski, Polsce nie groziła interwencja Moskwy i ta argumentacja nie trzyma się faktów. „Z tego co wiemy, to w listopadzie-grudniu 1981 roku na Kremlu absolutnie nie myślano o wejściu wojsk sowieckich do Polski, w związku z czym wprowadzenie stanu wojennego mogło tylko podwyższyć zagrożenie. Bo gdyby się on nie udawał, to wtedy mogłaby nastąpić interwencja radziecka. Więc jest zupełnie na odwrót, niż mówi generał” - ocenił i dodał, że istnieją przesłanki mogące świadczyć o tym, że jeszcze latem 1981 roku istniały w ZSRR pomysły pewnego rodzaju finlandyzacji Polski, czyli pozostawienia Warszawie swobody w polityce wewnętrznej, w zamian za ścisłe podporządkowanie polityki zagranicznej. Warunkiem miałoby być podtrzymanie linii komunikacyjnych do NRD. - Taki scenariusz podobno był, ja temu nie potrafię zaprzeczyć ani potwierdzić, ale wcale bym tego nie wykluczył”.



Ł.A/Wirtualna Polska/Biuletyn IPN/






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334