Strona główna » Kulisy wielkiego fiaska na szczycie UE. Ostre słowa Tomasza Poręby

Kulisy wielkiego fiaska na szczycie UE. Ostre słowa Tomasza Poręby

- To jest po prostu chore. W Polsce zaatakowano PiS i Davida Camerona w myśl zasady, że wszystko, co robi PiS, trzeba obśmiać i wykpić – mówi w rozmowie z Onetem Tomasz Poręba. Europoseł PiS, oceniając rezultaty ostatniego unijnego szczytu, podkreśla, że to nie na Wielkiej Brytanii spoczywa odpowiedzialność za jego fiasko.

Ostatni szczyt Unii Europejskiej w Brukseli nie doprowadził do zawarcia porozumienia w sprawie unijnego budżetu na lata 2014-2020. Delegacji Polski, z premierem Donaldem Tuskiem na czele, podczas szczytu próbowała nie dopuścić do obcięcia funduszy, co było postulatem największych płatników netto UE. W grupie państw, które obwiniono o niepowodzenie szczytu, znalazła się także Wielka Brytania.

Tomasz Poręba, w rozmowie z Onetem, ocenia że obwinianie brytyjskiego premiera Davida Camerona o niepowodzenie ostatniego szczytu jest "wielką manipulacją". Eurodeputowany Prawa i sprawiedliwości wskazuje, że za mniejszym budżetem UE opowiadają się nie tylko Brytyjczycy, ale także Niemcy, Szwecja, Holandia i Finlandia. – A są to przecież kraje, z których rządzącymi partiami Platforma Obywatelska zasiada w jednej grupie politycznej w Parlamencie Europejskim – podkreśla.

Zdaniem Poręby, to, co powiedział brytyjski premier, jest zbieżne z polskimi interesami. - Jest czymś niepojętym że atakuje się w Polsce Camerona, chociaż potwierdził on na szczycie UE to, co już wcześniej mówił podczas kilku spotkań z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości –z aznacza europoseł. - Jeśli cięcia to nie w kluczowej dla Polski polityce spójności i rolnictwie. Jeśli cięcia to w administracji unijnej i obronności, bo po co wydawać pieniądze na europejskie projekty wojskowe, skoro większość europejskich krajów jest w NATO – wylicza.

Poręba ocenia także, iż z Wielkiej Brytanii "robi się wroga numer jeden". - Mam wrażenie, że w komentarzach w polskich mediach jesteśmy świadkami zaplanowanej akcji zrzucenia całej odpowiedzialności za fiasko szczytu na Londyn, tylko dlatego, że Prawo i Sprawiedliwość współpracuje w Europie z brytyjskimi konserwatystami – twierdzi eurodeputowany PiS. Jak dodaje, "atak na PiS" to wynik działania "rządowej propagandy", która chce w ten sposób przykryć fiasko unijnego szczytu.

- A tymczasem okazało się, że rzecznikiem dużych cięć i niekorzystnych dla Polski rozwiązań dotyczących wydawania unijnych pieniędzy są Niemcy. Warto w tym miejscu przypomnieć , że Radosław Sikorski jeszcze kilka miesięcy temu prosił w Berlinie Niemcy o przewodzenie Europie – mówi Poręba.

Zdaniem Poręby, do fiaska szczytu przyczynił się polski rząd, który zmarnował czas potrzebny na opracowanie dobrej strategii negocjacyjnej oraz Donald Tusk, który popełnił "elementarne błędy". – Tusk przed ostatnim szczytem zaniżył nasze oczekiwania do 400 mld PLN na spójność i rolnictwo, chociaż zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej biorąc pod uwagę wielkość naszego kraju należy nam się o 100 mld PLN więcej – stwierdził euro deputowany, podkreślając, ze Polska nie powinna koncentrować się tylko na Niemczech, ale powinna przekonać do swoich postulatów również Wielką Brytanię. - Telefonowanie do poszczególnych przywódców z nadzieją, że na telefon uda się coś dla Polski załatwić było skrajną naiwnością Donalda Tuska – celuje polityk PiS.

Poręba skrytykował także Leszka Millera, który niedawno ocenił, że aprobata dla planów Davida Camerona to "działanie przeciwko polskiej racji stanu". - To kompromitująca wypowiedź pokazująca, że większość polskich polityków zarówno SLD, PSL jak i PO czy RP po prostu kompletnie nie rozumie o co chodzi w negocjacjach nad budżetem UE. Co to za kraj, w którym wściekle atakuje się opozycję, w tym wypadku Prawo i Sprawiedliwość, za to, że w sposób odpowiedzialny zabiega o jak największe dla Polski pieniądze i przekonuje swoich partnerów politycznych w Europie do jak najlepszych dla Polski rozwiązań? – pyta retorycznie europoseł.

Poręba oświadczył, że PiS pomaga rządowi w negocjacjach, uzyskując ważne deklaracje od Brytyjczyków. - Jesteśmy za to wściekle atakowani ze wszystkich stron. To nie jest normalne. Nienawiść do PiS wielu odbiera rozum – ocenia, wskazując jednocześnie, że to wielka Brytania jako jeden z pierwszych krajów otworzył granice dla Polaków.

Sprawa unijnego budżetu na lata 2014-2020 zajmie się unijny szczyt, który odbędzie się w grudniu. Poręba radzi, by Donald Tusk wziął się na poważnie wziąć do roboty. – Premier cały rok przed ostatnim szczytem UE przespał, chociaż już od wielu miesięcy było wiadomo, że wiele krajów chce cięć. Tusk dopiero w ostatniej chwili zaczął się spotykać z kluczowymi osobami. To było niepoważne. Podobne zachowanie PO miało miejsce kilka tygodni temu w Parlamencie Europejskim, gdy część delegacji wstrzymała się od głosu w kluczowym głosowaniu na temat przyszłego budżetu, które zakładało zero cięć i jak najwięcej środków – mówi eurodeputowany PiS. W jego opinii, PO nie ma żadnego pomysłu na unijne negocjacje. - Dziś potwierdził to zresztą Waldemar Pawlak mówiąc, że rząd kompletnie w negocjacjach odpuścił rolnictwo – zaznacza.

Autor: Przemysław Henzel

 






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334