Strona główna » Jachowicz: Nie było w Polsce przypadku, żeby zginął jakiś właściciel samochodu z powodów rabunkowych

Jachowicz: Nie było w Polsce przypadku, żeby zginął jakiś właściciel samochodu z powodów rabunkowych

 

- To jakaś karykatura. Drobny przestępca, złodziejaszek samochodów, wtedy niespełna dwudziestoletni, potrafi doświadczoną grupę najwybitniejszych ekspertów w Polsce od spraw kryminalistyki i zabójstw skierować na fałszywe tory – ocenia w rozmowie z portalem Fronda.pl Jerzy Jachowicz.
Ten przełom jest dla mnie mało wiarygodny. Mogę powiedzieć nawet więcej, chwilami absurdalny. Jednym z tych absurdów jest to, co dziś na konferencji prasowej stwierdziła prokuratura. Świadkowi, który został ujęty w pierwszych godzinach od zabójstwa generała, a następnie przesłuchiwany, udało się skierować śledztwo na tor, powiedzmy, esbecko-mafijno-biznesowy, a następnie został przez prokuraturę wypuszczony. Teraz, po czternastu latach okazuje się, że ten człowiek jest jednym z zabójców generała Marka Papały.
 
To jakaś karykatura. Drobny przestępca, złodziejaszek samochodów, wtedy niespełna dwudziestoletni, potrafi doświadczoną grupę najwybitniejszych ekspertów w Polsce od spraw kryminalistyki i zabójstw skierować na fałszywe tory. Policja przyjmuje jego wersję i rozpoczyna śledztwo w innym kierunku. On natomiast był tak sprytny, potrafił tak przekonująco mówić... Nawet jeżeli tak było, to świadka, który usiłuje skierować śledztwo na inne tory, nigdy nie wypuszczam z rąk, ale wyciskam wszystkie możliwe informacje jak cytryny.
 
Najnowsza wersja o sprawcach zabójstwa gen. Papały świadczy także fatalnie o stanie polskiej prokuratury. Takich „przełomów” w śledztwach widziałem już kilka. Prokuratura obwieszcza je zawsze jako swój triumf – tak samo przedstawia najnowsze doniesienia w sprawie Papały – przecież to rozwiązanie największej tajemnicy najdramatyczniejszego śledztwa w wolnej Polsce od 22 lat! Prokuratura chełpi się, że wreszcie znalazła sprawców.
 
Przy czym, jest tu kilka absurdów. Zabójstwo generała miało się odbyć w ramach napadu rabunkowego na właściciela samochodu marki Daewoo Espero. Gang Patyka, czyli Igora Ławrynowicza związanego z Pruszkowem, to była grupa ludzi najlepiej wyspecjalizowanych w kradzieżach samochodów. Fachowcy. Ale uwaga – kradli oni samochody tylko wysokich marek, zachodnich, takie, które można było błyskawicznie przemycić za granicę, na wschód i tam wziąć za nie duże pieniądze. To były auta na zamówienie. Kto by zamawiał Espero?! Samochód takiej przeciętnej marki, w dodatku należący do generała policji – kto by się na taką kradzież porywał? Przecież ta wyspecjalizowana grupa, zanim przystąpiła do swego złodziejskiego procederu, najpierw robiła rozpoznanie, co do jakości pojazdu, oceniali jego wiek, przebieg kilometrów i oczywiście dowiadywali się, kto jest jego właścicielem. To nie byli amatorzy, którzy napadają na bank z kapiszonowymi pistoletami w pończochach na głowie!
 
Kolejna rzecz, która każe powątpiewać w prawdziwość tej wersji, to fakt, że ta sama prokuratura, która dziś odtrąbiła wielki sukces, jednocześnie prowadzi proces dwóch oskarżonych, także zamieszanych w zabójstwo gen. Papały. Chodzi o Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Zielińskiego, pseudonim Słowik, który sam się do tego przyznał i postawiono mu taki zarzut. Pojechał na Wybrzeże razem z Edwardem Mazurem, tam w hotelu Helios spotkał się królem gangsterów Wybrzeża, Nikodemem Skotarczakiem, pseudonim Nikoś. Poszukiwali cyngla, który dokona zabójstwa gen. Papały za 40 tys. dolarów. Ta sama prokuratura z jednej strony eksploatuje wersję poszukiwania cyngla, a z drugiej strony nagle odkryła zabójców.
 
Wreszcie kolejna rzecz – okazuje się, że według prokuratury zarzuty zabójstwa postawiono dwóm osobom. Te dwie osoby, nie wiem jakim cudem, oddały jeden strzał – bo przecież gen. Marek Papała zginął od jednego strzału. W dodatku, jego Espero musiałoby być albo ze złota albo być wyładowane diamentami i brylantami, o których wiedzieli złodzieje samochodów. Tylko wtedy kalkulowałby się im taki napad.
 
Jest jeszcze jedna ważna rzecz – złodzieje samochodów nie używają broni. Rozmawiałem dziś z dwoma gangsterami, którzy wyśmiali podaną przez prokuraturę wersję, że złodzieje samochodów strzelają do ich właścicieli. Nie było w Polsce przypadku, żeby zginął jakiś właściciel samochodu z powodów rabunkowych. Oczywiście, zdarzało się, że podczas rabunku dochodziło do wyciągnięcia właściciela z samochodu, dania mu – delikatnie mówiąc – ostrego wycisku, jeśli nie chciał sam uciekać, ale potem złodzieje pakowali się do auta i uciekali. Na litość boską, nie strzelali do właścicieli! Krótko mówiąc, to wszystko nie trzyma się kupy.
 
Rozmawiała Marta Brzezińska

- To jakaś karykatura. Drobny przestępca, złodziejaszek samochodów, wtedy niespełna dwudziestoletni, potrafi doświadczoną grupę najwybitniejszych ekspertów w Polsce od spraw kryminalistyki i zabójstw skierować na fałszywe tory – ocenia w rozmowie z portalem Fronda.pl Jerzy Jachowicz.

Ten przełom jest dla mnie mało wiarygodny. Mogę powiedzieć nawet więcej, chwilami absurdalny. Jednym z tych absurdów jest to, co dziś na konferencji prasowej stwierdziła prokuratura. Świadkowi, który został ujęty w pierwszych godzinach od zabójstwa generała, a następnie przesłuchiwany, udało się skierować śledztwo na tor, powiedzmy, esbecko-mafijno-biznesowy, a następnie został przez prokuraturę wypuszczony. Teraz, po czternastu latach okazuje się, że ten człowiek jest jednym z zabójców generała Marka Papały.

To jakaś karykatura. Drobny przestępca, złodziejaszek samochodów, wtedy niespełna dwudziestoletni, potrafi doświadczoną grupę najwybitniejszych ekspertów w Polsce od spraw kryminalistyki i zabójstw skierować na fałszywe tory. Policja przyjmuje jego wersję i rozpoczyna śledztwo w innym kierunku. On natomiast był tak sprytny, potrafił tak przekonująco mówić... Nawet jeżeli tak było, to świadka, który usiłuje skierować śledztwo na inne tory, nigdy nie wypuszczam z rąk, ale wyciskam wszystkie możliwe informacje jak cytryny.

Najnowsza wersja o sprawcach zabójstwa gen. Papały świadczy także fatalnie o stanie polskiej prokuratury. Takich „przełomów” w śledztwach widziałem już kilka. Prokuratura obwieszcza je zawsze jako swój triumf – tak samo przedstawia najnowsze doniesienia w sprawie Papały – przecież to rozwiązanie największej tajemnicy najdramatyczniejszego śledztwa w wolnej Polsce od 22 lat! Prokuratura chełpi się, że wreszcie znalazła sprawców.

Przy czym, jest tu kilka absurdów. Zabójstwo generała miało się odbyć w ramach napadu rabunkowego na właściciela samochodu marki Daewoo Espero. Gang Patyka, czyli Igora Ławrynowicza związanego z Pruszkowem, to była grupa ludzi najlepiej wyspecjalizowanych w kradzieżach samochodów. Fachowcy. Ale uwaga – kradli oni samochody tylko wysokich marek, zachodnich, takie, które można było błyskawicznie przemycić za granicę, na wschód i tam wziąć za nie duże pieniądze. To były auta na zamówienie. Kto by zamawiał Espero?! Samochód takiej przeciętnej marki, w dodatku należący do generała policji – kto by się na taką kradzież porywał? Przecież ta wyspecjalizowana grupa, zanim przystąpiła do swego złodziejskiego procederu, najpierw robiła rozpoznanie, co do jakości pojazdu, oceniali jego wiek, przebieg kilometrów i oczywiście dowiadywali się, kto jest jego właścicielem. To nie byli amatorzy, którzy napadają na bank z kapiszonowymi pistoletami w pończochach na głowie!

Kolejna rzecz, która każe powątpiewać w prawdziwość tej wersji, to fakt, że ta sama prokuratura, która dziś odtrąbiła wielki sukces, jednocześnie prowadzi proces dwóch oskarżonych, także zamieszanych w zabójstwo gen. Papały. Chodzi o Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Zielińskiego, pseudonim Słowik, który sam się do tego przyznał i postawiono mu taki zarzut. Pojechał na Wybrzeże razem z Edwardem Mazurem, tam w hotelu Helios spotkał się królem gangsterów Wybrzeża, Nikodemem Skotarczakiem, pseudonim Nikoś. Poszukiwali cyngla, który dokona zabójstwa gen. Papały za 40 tys. dolarów. Ta sama prokuratura z jednej strony eksploatuje wersję poszukiwania cyngla, a z drugiej strony nagle odkryła zabójców.

Wreszcie kolejna rzecz – okazuje się, że według prokuratury zarzuty zabójstwa postawiono dwóm osobom. Te dwie osoby, nie wiem jakim cudem, oddały jeden strzał – bo przecież gen. Marek Papała zginął od jednego strzału. W dodatku, jego Espero musiałoby być albo ze złota albo być wyładowane diamentami i brylantami, o których wiedzieli złodzieje samochodów. Tylko wtedy kalkulowałby się im taki napad.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz – złodzieje samochodów nie używają broni. Rozmawiałem dziś z dwoma gangsterami, którzy wyśmiali podaną przez prokuraturę wersję, że złodzieje samochodów strzelają do ich właścicieli. Nie było w Polsce przypadku, żeby zginął jakiś właściciel samochodu z powodów rabunkowych. Oczywiście, zdarzało się, że podczas rabunku dochodziło do wyciągnięcia właściciela z samochodu, dania mu – delikatnie mówiąc – ostrego wycisku, jeśli nie chciał sam uciekać, ale potem złodzieje pakowali się do auta i uciekali. Na litość boską, nie strzelali do właścicieli! Krótko mówiąc, to wszystko nie trzyma się kupy.

Rozmawiała Marta Brzezińska

Źródło: www.fronda.pl

 






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334