Strona główna » Gdyby nie ten "Sokół". Jak żyć z dziurą pośrodku miasta?

Gdyby nie ten "Sokół". Jak żyć z dziurą pośrodku miasta?

W miniony piątek ukazał się kolejny artykuł redaktora Mariana Strusia z cyklu „Biedny, dobry burmistrz i zły, antyspołeczny Sokół”. Według naczelnego Tygodnika Sanockiego stroną wyciągającą rękę do zgody jest oczywiście burmistrz Wojciech Blecharczyk, a na tę rękę nieustannie pluje TG „Sokół”.

A teraz kilka słów prawdy. Od początku swego istnienia TG „Sokół” starało się o odzyskanie dwóch działek przejętych bezprawnie przez władze komunistyczne w 1946 roku. Ze strony władz miasta w osobie burmistrza jak i stowarzyszonych z nim radnych nie było woli dobrowolnego oddania ww. działek. Przegłosowano nawet sprzedaż terenu byłego lodowiska, chociaż wiadomą rzeczą było, że toczy się w sądzie postępowanie w sprawie zwrotu działek prawowitemu właścicielowi. Gdyby nie szybka reakcja prezesa TG „Sokół”, który zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez burmistrza Wojciecha Blecharczyka, Sokół najprawdopodobniej utraciłby działkę bezpowrotnie. Burmistrz w ostatnim momencie wycofał się z przetargu na działkę pod byłym lodowiskiem.    

Od chwili wydania korzystnego dla Sokoła wyroku burmistrz odwoływał się od niego, przegrywając kolejne procesy w poszczególnych instancjach. Potem wzbraniał się przed wydaniem działki obejmującej teren po były Torsanie. Co więcej, na działce przynależnej Sokołowi urządzono parking, za który dzierżawca płacił ustalony przez podległy burmistrzowi MOSiR czynsz na absurdalnie niskim poziomie - 100zł. Z tej racji Sokół uzyskał ponad 200 tys. zł za niepobrane pożytki. W sumie na skutek działań burmistrza miasto straciło około 400 tys. zł, ponieważ do ww. sumy dochodzą jeszcze koszty procesów sądowych, opinie biegłych itp.

Obecnie miasto  w osobie burmistrza Wojciecha Blecharczyka stara się o odzyskanie 190 tys. zł jakie wydatkowała dzierżawca klubu „Kino” na remont budynku „Sokoła” oraz 100 tys. zł za płytę betonową pokrywającą znaczną część działki Sokoła.  Z kolei Sokół skarży miasto na sumę około 130 tys. za niepobrane pożytki z tytułu dzierżawy płyty lodowiska oraz wysuwa żądanie przywrócenia działki do stanu pierwotnego.

Wydawać by się mogło, że opcja zerowa zaproponowana przez burmistrza (dotyczy jedynie rozliczeń co do działki na terenie byłego Torsanu) jest korzystna, biorąc pod uwagę same suche liczby. Jednakże już w przypadku sporu o konstrukcję okazało się, że suma oczekiwana przez miasto jest wzięta z księżyca. Jeden z biegłych wartość konstrukcji wycenił na 1.800. 000 zł. Realia okazały się zgoła inne. Firma rozbiórkowa nie uzyskała więcej niż 300 tys. zł za złom zawieziony do huty. Istnieje przypuszczenie, że wartość płyty betonowej pokrywającej działkę Sokoła to faktycznie cena gruzu, gdyby burmistrz optował przy jej odzyskaniu.  Z kolei na podstawie opinii biegłej w sprawie remontu budynku Sokoła można przypuszczać, że roszczenia miasta zostaną oddalone, ponieważ wszystkie prace poczynione w budynku mają charakter konieczny, czyli nie zwiększają wartość budynku.       

Tak więc to raczej TG „Sokół”, proponując całkowitą opcję zerową, będzie stratny, a mimo to obstaje przy całkowitym poniechaniu wszelkich wzajemnych roszczeń.

W żadnym mieście  w wolnej Polsce TG „Sokół” nie spotkało się z takimi szykanami, jak w naszym grodzie. Nigdzie nie uruchomiono tak wyrafinowanej negatywnej propagandy. Żadne stowarzyszenie nie podlega tak surowej ocenie. Kto tak bardzo chce przejąć intratną działkę w centrum Sanoka? Na spotkaniu burmistrz uchylił rąbka tajemnicy. Ma się spotkać z inwestorem, który chce w Sanoku wybudować centrum konferencyjno-hotelowe.

Zawsze byłem zdania, że teren po byłym Torsanie trzeba mądrze zagospodarować. Najlepiej we współdziałaniu z miastem. Teraz jednak coraz bardziej czuję się do tej perspektywy zniechęcony. Zwłaszcza, że wielu mieszkańcom podoba się odsłonięty widok na park. Wprost mówią - niczego tu nie budujcie. 

I jeszcze jedna myśl. W trakcie spotkania z burmistrzem miasta Sanoka Wojciechem Blecharczykiem użyłem następujących słów: „Jedną ręką chcecie zakopywać topór wojenny, a w drugiej za plecami trzymacie nóż”. Miałem tu na myśli pozostawienie poza propozycją opcji zerowej procesu wytoczonego przez burmistrza TG Sokół o oddanie kwoty 190 tys. zł za prace remontowe poczynione w budynku Sokoła przez dzierżawcę. Słowa te kilkakrotnie wyjaśniłem. Słyszeli to wszyscy zebrani.  

Co pisze pan redaktor Marian Struś: „Słyszymy słowa zakopmy topór wojenny”, a w ręku trzymacie nóż!” - podostrzył Andrzej Chrobak.

Radny miasta Sanoka Chrobak Andrzej






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334