Strona główna » Firmy budujące Stadion Narodowy złożyły w sądzie wnioski o upadłość

Firmy budujące Stadion Narodowy złożyły w sądzie wnioski o upadłość

Wbrew pozorom nie wszystko ze stadionami na Euro 2012 się udało. Są przynajmniej dwie wpadki. Budowniczym Stadionu Narodowego grozi bankructwo. A stadionu w Chorzowie nie ma, bo zagraża życiu kibiców - czytamy w dzienniku Metro.
Do Euro tylko trzy dni, a wczoraj gruchnęła wiadomość, że wykonawcom Stadrodowegoionu grozi plajta. Grupa PBG i powiązana z nią Hydrobudowa złożyły w sądzie wnioski o ogłoszenie upadłości. Obie firmy mają problem z płynnością finansową. PBG tłumaczy, że w kłopoty wpadła z powodu budowy Narodowego, ale też kontraktów drogowych na odcinki autostrady A4 i A1. A płynność straciła m.in. z powodu wzrostu cen materiałów. Hydrobudowa i PBG budowały też stadiony na Euro w Gdańsku i Poznaniu Nie muszą zbankrutować, wniosek o upadłość jest z opcją układową, czyli dogadania się z wierzycielami.

Wczoraj pojawiły się spekulacje, że firmy mogło dobić nierozliczenie budowy Narodowego. Potwierdził to dla warszawskiej redakcji gazeta.pl Krzysztof Woch, rzecznik Hydrobudowy. - Nie dostaliśmy wszystkich należnych pieniędzy od Narodowego Centrum Sportu. Owszem dostaliśmy 100 procent kwoty głównej za budowę stadionu [1,7 mld zł]. Ale nie rozliczono wszystkich dodatkowych prac - narzekał Woch. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o 100 mln zł.

Daria Kulińska z NCS odrzuca oskarżenia o przyczynienie się do upadłości. Podkreśla, że za roboty dodatkowe firmy dostały już ok. 130 mln zł. Żądają jeszcze kolejnych 30 mln, ale NCS czeka na wiarygodne udokumentowanie wydatków. To niejedyny problem z budową stadionów na Euro. Jeszcze więcej kłopotów jest z drugim polskim 50-tysięcznikiem, Stadionem Śląskim w Chorzowie, który jeśli tak dalej pójdzie, to w ogóle nie powstanie. Chorzowski gigant też miał być gotowy na Euro. Kilka lat temu Śląsk ubiegał się o organizację meczów. Piłkarze mieli grać właśnie w Chorzowie. Wysłużony obiekt wciągnięto nawet na listę kluczowych na Euro inwestycji.

Zmodernizowany, zadaszony stadion ma pomieścić 55 tys. kibiców, tylko o 3 tys. mniej niż duma stolicy. Prace ruszyły w 2009 r.

Inwestycja stanęła jednak w lipcu ub.r. Podczas operacji podnoszenia dachu doszło do awarii. Pękły dwa "krokodyle", czyli uchwyty z zaczepionymi linami, na których rozpięty jest dach. Prace wstrzymano. Do dziś nie wiadomo, jak bezpiecznie zawiesić dach, bo inwestor, czyli władze województwa śląskiego boją się, że niedoróbek może być więcej. I dach się może zawalić.

- Najlepsi eksperci nie znają przyczyny awarii. A my chcemy mieć 100 procent pewności, bo chodzi o bezpieczeństwo ludzi - tłumaczy opóźnienie pełnomocnik marszałka ds. stadionu Artur Winnicki. Data otwarcia Śląskiego nie jest znana - czytamy w Metrze.


JW/emetro.pl






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334