Strona główna » Dlaczego za Chiny nie zmieszczę się w Platformie

Dlaczego za Chiny nie zmieszczę się w Platformie

Chwilowo nie odpowiem na pytanie, które zadałem w tytule, pierwszeństwo bowiem należy się z urzędu premierowi Donaldowi Tuskowi. On w swoim dzisiejszym wystąpieniu w Gdańsku również zadawał pytania, ale nie odpowiedział na wszystkie. Przede wszystkim pragnę poruszyć bardzo ważną kwestię pojemności Platformy Obywatelskiej, którą premier moim zdaniem przeleciał po łebkach. Dlaczego w Platformie mieszczą się niektórzy ludzie - pytał chyba retorycznie premier.

To jest także dla nich miejsce, taka jest Polska, to jest istota Polski, Polska jest miejscem dla wszystkich Polaków. Platforma jest miejscem dla wszystkich, którzy chcą tej Polsce dobrze służyć, dla wszystkich bez wyjątku. Na pewno sami niektórzy z was, sami zadajecie sobie pytanie, usłyszymy je dzisiaj w mediach, jak to możliwe - Bartosz Arłukowicz, Joanna Kluzik-Rostkowska, Dariusz Rosati?

Ja mam gotową odpowiedź i to bez tej nieznośnej maniery Tuska, który w braku argumentów epatuje umiłowaniem polskości i odmienia ją na wszystkie sposoby i rodzaje. Tymczasem odpowiedź jest dość prosta. Zarówno Arłukowicz, Kluzik-Rostkowska oraz Rosati mieszczą się w Platformie Obywatelskiej z bardzo prozaicznego powodu: oni się po prostu zmieszczą w każdej partii. Jeśli inna partia jest bliżej władzy niż ich aktualna partia, są gotowi zmienić pana w każdym momencie.

To naprawdę żadna sztuka pozyskać Rosatiego, gdy się jest u władzy, Panie premierze. Spróbowałby Pan go skaperować, gdy u władzy było SLD – to byłby numer. Zatem kwestię pojemności Platformy uważam za rozstrzygniętą – nie jest to żaden fenomen, jak sądzi premier, to jest sprawa stara jak świat – władza ma magnetyczny wpływ na transfery polityczne. To żadna nowina.

Druga kwestia poruszona przez premiera, która wywołuje u mnie chaos poznawczy, to wielki zryw. Polska dzisiaj potrzebuje tego wielkiego zrywu – wołał premier w natchnionym uniesieniu. Tu mnie zagięło jak po zgniłym korniszonie, bo ja przez całą kadencję tego rządu byłem karmiony, a nawet wręcz faszerowany przez Platformę „małymi krokami”. Bo do tej pory minister Michał Boni określał platformerską metodę modernizacji Polski jako reformy małych kroków albo małe kroki w reformach, czy też reformy małe w kroku. Jakoś tak podobnie, dokładnie nie pamiętam. Sam premier z lubością powtarzał mantrę o „rewolucji cichych kroków”. Ja na swój prywatny użytek dokonałem syntezy - „reformy Tuska cichym skradają się krokiem”. No i dzisiaj szok, bo jak się ma wielki zryw do cichych kroków? To pytanie również zawisło dzisiaj w gdańskim powietrzu i pozostało bez odpowiedzi.

Wreszcie po trzecie, ale może najważniejsze, Tusk w końcu ujawnił, że jego partia zdobywa władzę po to, żeby tą władzą dzielić się także z ludźmi z innych środowisk i z ludźmi bezpartyjnymi. Tu mam największe pretensje do Tuska, bo skoro już chce się dzielić się władzą z innymi, to powinno być losowanie. To wynika z zasad demokracji – wybory są powszechne, a jeśli tak, to należy się ludziom biorącym w nich udział, żeby każdy miał szansę uszczknięcia tego kawałka władzy, którym dzieli się Platforma. Dlatego uważam, że premier nie powinien apodyktycznie decydować, z kim się podzieli władzą, bo to narusza elementarne poczucie sprawiedliwości społecznej. Losowanie byłoby ze wszech miar sprawiedliwe. Poza tym powiedzmy sobie szczerze – Tych Troje - Arłukowicz, Rosati i Kluzik - to nie jest znowu taka rzadka sztuka wylosować. Takich trójek politykierskich mamy w naszym kraju na pęczki.

Jest jeszcze ostatni punkt, o którym premier w przemówieniu w ogóle nie wspomniał, a jest odpowiedzią na tytułowe zagadnienie tego postu. Chiński syndrom. Przypomnę, że kiedy tylko minister Grabarczyk wysłał swoich ludzi do Chin na kongres szybkich kolei, natychmiast padła u nas kolej. Kiedy tenże minister niepomny nauczki podpisał umowę z chińskim wykonawcą, natychmiast padła u nas autostrada A2. Przecież to powinno być oczywiste dla premiera, że jeśli Grabarczyk nie jest homme fatale polskiej infrastruktury, to fatum stanowią Chińczycy. Dopóki Platforma nie pozbędzie się wszystkich Chińczyków, to nie ma nawet co marzyć, że ja się w niej zmieszczę. I to jest moja decyzja ostateczna.

http://lubczasopismo.salon24.pl/barometrwyborczy/post/314893,dlaczego-za-chiny-nie-zmieszcze-sie-w-platformie






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334