Strona główna » Czy możliwy jest Budapeszt w Warszawie?

Czy możliwy jest Budapeszt w Warszawie?

Jarosław Kaczyński wyraził nadzieję, że Polska podąży drogą Węgier, a PiS powtórzy sukces Fideszu. Czy jest to możliwe? - zastanawia się Grzegorz Górny, redaktor naczelny Pisma Poświęconego "Fronda", kawaler Rycerskiego Krzyża Zasługi dla Republiki Węgierskiej.





Fidesz Viktora Orbana rządził na Węgrzech w latach 1998-2002, a następnie przez dwie kadencje (2002-2010) pozostawał w opozycji. Wrócił do władzy w 2010 roku, odnosząc bezprecedensowe zwycięstwo i zdobywając we wspólnym bloku z chrześcijańskimi demokratami 68 proc. mandatów, co dało mu większość konstytucyjną. Główną przyczyną sukcesu tej partii stało się doprowadzenie kraju do głębokiej zapaści gospodarczej przez rządzących socjalistów. Część komentatorów uważa, że w Polsce możliwe jest powtórzenie scenariusza węgierskiego, jeśli rządy PO doprowadzą do kryzysu, który dotknie mocno większość obywateli. Wariant taki nie jest wykluczony, gdyż istnieje wiele podobieństw między sytuacją Polski a Węgier. Istnieje też jednak wiele różnic, które stawiają taką możliwość pod znakiem zapytania.



1. Istnieje różnica w potencjale wyborczym Fideszu i PO. Podczas przegranych wyborów w 2002 roku na Fidesz oddano 41 proc. głosów, a w 2006 roku – 42 proc. głosów, podczas gdy na PiS z kolei w 2007 roku – 32 proc., a w 2011 – 29 proc. Fidesz odnotowywał w tym czasie tendencję wzrostową, a PiS spadkową.



2. Przez osiem lat (2002-2010) Fidesz był jedyną parlamentarną partią opozycyjną. Nie miał więc żadnego wielkiego konkurenta, który mógłby punktować w sejmie potknięcia rządu i zbierać owoce niezadowolenia gospodarczą sytuacją kraju. Obecnie PiS będzie siedział w opozycyjnych ławach razem z dwoma formacjami lewicowymi.







3. Węgierska Partia Socjalistyczna, która rządziła przez dwie kadencje, była ugrupowaniem postkomunistycznym i ciążyło na niej odium uczestnictwa w starym reżimie. Jej krach w 2010 roku przypominał upadek SLD w 2005 roku. Wówczas jednak w Polsce beneficjentami klęski lewicy stały się dwie formacje odwołujące się do korzeni solidarnościowych: PiS i PO. Platforma – w odróżnieniu od węgierskich socjalistów – ma więc szerszą legitymizację społeczną i nie ciąży na niej balast komunizmu.



4. Żelazną bazę elektoratu węgierskich socjalistów stanowili ludzie starsi, zwłaszcza emeryci (lewica na Węgrzech w 2002 roku wygrała wybory, gdyż kandydat na premiera Peter Medgyessy obiecał podwyżki emerytur o 50 proc., co spowodowało gremialne głosowanie na niego właśnie emerytów – lider socjalistów słowa zresztą dotrzymał, dzięki czemu stary elektorat długo trwał przy lewicy). W odróżnieniu od postkomunistów główną siłą elektoratu Fideszu byli zawsze ludzie młodzi (sam Fidesz powstał zresztą jako młodzieżówka i do 1993 roku mogły do niego należeć tylko osoby przed 35. rokiem życia). W tym kontekście PiS musiałby wykonać olbrzymią pracę, żeby przekonać do siebie młodzież.



5. Po przegranych wyborach w 2002 roku Fidesz zaczął tworzyć sieć lokalnych komitetów obywatelskich, których powstało w całym kraju ok. 10 tysięcy (plus 2 tysiące poza granicami Węgier). Orban namawiał też Węgrów do samoorganizacji społecznej i zakładania różnych organizacji, które zagospodarują przestrzeń publiczną. W ten sposób animował powstanie ruchu, który w dużej mierze wyniósł go do władzy. Dzięki tej sieci lokalnych inicjatyw mógł komunikować się ze społeczeństwem, omijając wielkie media, które były mu wrogie i nieprzychylne. W podobny sposób zdobył przewagę w Internecie.






6. Orban stworzył swój wizerunek nie tylko człowieka wierzącego, przywiązanego do tradycji, lecz także śmiałego modernizatora, gotowego reformować zapóźniony kraj. Przez lata przebywania w opozycji przygotowywał się do objęcia rządów, zebrał ekipę kompetentnych fachowców, stworzył solidny program. Gdy wybuchł kryzys, wyborcy mieli wrażenie, że głosują na Orbana nie tylko dlatego, że nie mają innego wyjścia, ale przede wszystkim dlatego, że to on jest w stanie pokazać wyjście z kryzysu.



7. Orban dokonał przeciągnięcia na swoją stronę części elektoratu lewicowego, głównie za pomocą referendum socjalnego, które odbyło się wiosną 2008 roku. Fidesz tak skonstruował pytania referendalne, że mógł potem wystąpić w roli obrońcy zdobyczy socjalnych, zaś rządzący socjaliści byli im przeciwni.



8. Jako współpracowników Orban dobrał sobie młodych ludzi, którzy dobrze wypadali wizerunkowo w mediach, jak np. Peter Szijjarto, kreując tym samym publiczny obraz partii. Nie bez znaczenia jest fakt, że sam Orban ma 48 lat (gdy w 1998 roku obejmował rządy, był najmłodszym premierem w Europie), lubi grać w piłkę, ma piękną żonę i pięcioro dzieci – co bardzo ociepla jego medialny obraz.



9. Fidesz należy do Europejskiej Partii Ludowej, a sam Orban jest wiceprzewodniczącym tej chadeckiej międzynarodówki. To powoduje, że ataki na niego za granicą nie są tak gwałtowne jak na Kaczyńskiego. Owszem, Orban jest obiektem zmasowanej krytyki w Brukseli, ale do ataków tych nie przyłącza się EPL, która jest największą frakcją w europarlamencie, a nawet część przywódców broni Orbana.







10. Orban walczył zawsze o prawa Węgrów za granicami kraju (w Rumunii, Słowacji, Serbii, Ukrainie) i był głównym inicjatorem uchwalenia dla nich Karty Węgra. Dzięki temu może liczyć na poparcie większości Węgrów, którzy przeprowadzili się z sąsiednich krajów i przyjęli węgierskie obywatelstwo.



Tego typu punktów można wymieniać jeszcze więcej. Wniosek, jaki płynie dla PiS-u z węgierskiego doświadczenia, jest jednak następujący: nie wystarczy czekać na kryzys, aż władza sama wpadnie do rąk – trzeba w tym czasie wykonać gigantyczną (i sensowną) pracę

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/czy_mozliwy_jest_budapeszt_w_warszawie__16091






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334