Strona główna » Ciszej nad moim rządem!

Ciszej nad moim rządem!

Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin poza tym, że ubolewał, iż nic nie wiedział ani nawet nie słyszał o katastrofie smoleńskiej, to powtórzył pewną mantrę rządu. Otóż uznał on, podobnie jak wielokrotnie wcześniej uczynił premier Tusk, że wybranie załącznika do konwencji chicagowskiej jako podstawy prowadzenia dochodzenia było konieczne. A konieczne dlatego, aby jak najszybciej rozpocząć śledztwo, a nie żmudnie negocjować warunki z Rosjanami. Puentę do tej bzdury dodał prokurator Seremet, który występował po Gowinie: kiedy polscy prokuratorzy zapragnęli uczestniczyć w sekcjach zwłok, okazało się, że Rosjanie już to zrobili. I obeszli się bez załączników, konwencji i zapytań prawnych. Czyli można było wykonywać czynności śledcze bez oglądania się na biurokrację i przepisy. A najciekawsze jest, że nasi prokuratorzy byli na miejscu od początku, tylko pytanie – po co, skoro nie byli obecni przy sekcjach? Co oni tam w ogóle robili? Jest to naprawdę węzeł gordyjski – ciała były, polscy prokuratorzy byli, patomorfolodzy i lekarze byli, sekcje się odbywały, ale ani lekarze, ani prokuratorzy jednak w nich nie uczestniczyli, z tym że – jak zaznaczył prokurator generalny - nie można mieć do prokuratury pretensji. Kto rozstrzygnie tę sprzeczność dostanie prawniczego Nobla. Okazało się także, że chyba jestem po trosze prorokiem, bo dwa dni temu przewidziałem, że Donald Tusk wyrazi ochoczą gotowość do wzięcia pełnej odpowiedzialności za działania państwa w sprawie tragedii smoleńskiej. Jak to już czynił wiele razy w przeszłości. Także i tym razem kilka razy zarzucił sobie na plecy brzemię odpowiedzialności. A potem poprosił, żeby nie mylić ponoszenia odpowiedzialności z pociągnięciem do odpowiedzialności. Czyli on tylko ponosi, ale nie ma zamiaru być pociągniętym. Premier przeprosił za możliwe pomyłki i błędy, z tym, że jednocześnie wyraził najwyższe uznanie dla wszystkich biorących udział w akcji na miejscu w Smoleńsku i w Moskwie. Czyli zrównał w czambuł zarówno kompetentnych i niekompetentnych; mniej i bardziej zasłużonych; gorzej i lepiej się spisujących. Najlepiej w oczach premiera Tuska wypadła Ewa Kopacz oraz Tomasz Arabski, czyli te osoby, w których ma największe upodobanie, a są to te same osoby – tak się jakoś składa – które najwięcej nakłamały na temat śledztwa. A ci najgorsi zostali mianowani na swoje stanowiska za poprzedniego rządu. Donald Tusk oczywiście nie zapomniał zaapelować o ciszę nad trumnami, żeby nie wykorzystywać tragedii politycznie i jednocześnie zaatakował opozycję, a najbardziej PiS. W jego rozumieniu połączenie apelu o ciszę nad trumnami z krytyką przeciwnika politycznego jest właściwym uszanowaniem tragedii. A z innych ciekawostek – pani Kopacz i pan Arabski pojechali tam pomagać rodzinom z dobroci serca premiera, który ich o to prosił. Poza tym premier nie ma nic na piśmie, bo nie robił żadnych ceregieli biurokratycznych, tylko działał właśnie z wyżej wymienionej potrzeby serca. Wizytę w Katyniu organizowała kancelaria śp. prezydenta, orzekł premier, bo Lech Kaczyński był bardzo zaborczy. Ale śp. ministrowi Handzlikowi, który w kancelarii Tuska rozpytywał o szczegóły związane z wizytą odpowiedziano, żeby się nie przejmował, bo wszystko już załatwił w Moskwie minister Arabski. Niestety, premier niby przyznał, że były błędy i wypaczenia, ale zupełnie pominął kwestię, kto się tych błędów dopuścił. Ciszej nad tymi trumnami, zawołał. Ale po prawdzie, to zawołał: Ciszej nad tym rządem!

http://seaman.salon24.pl/450785,ciszej-nad-moim-rzadem






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334