Strona główna » Ani się zjednoczyć, ani pojednać z kim nie ma...

Ani się zjednoczyć, ani pojednać z kim nie ma...

Ciężkie czasy dla ludzi o naturze franciszkańskiej, przyjaznej dla każdego stworzenia. Premier Donald Tusk przeżywa podwójną gorycz. Nie dość, że Europa rozpada się, miast jednoczyć, to bracia Moskale przestali kochać swojego drogiego przywódcę, z którym nasz drogi przywódca chciał się jednać. Nie wytrzymali nerwowo w uścisku szczerego demokraty Władimira Putina.

Właściwie to potrójna jest gorycz Tuska, bo te wszystkie nieszczęścia spadły na naszego premiera akurat podczas jego osobistej prezydencji. Prezydencji, która miała być uwieńczeniem i uosobieniem rzekomej niezwykle silnej pozycji Polski w Unii i w ogóle w reszcie świata. No, po prostu cacuszko miało być piarowsko-polityczne. A tu wyszło, że jesteśmy tytularnym grabarzem jedności Europy.

Chciałby się nasz rząd zjednoczyć ze strefą euro, ale nie ma za co. Okazało się bowiem, że trzeba zapłacić najmarniej z 10 mld euro za sam wpis na listę chętnych do strefy. A kiedy się już uzbiera te dziesięć miliardów, to nie ma pewności, czy będzie komu je zainkasować. Nawet Jacek Rostowski, główny specjalista Tuska od inżynierii budżetowej, uważa szczyt UE za porażkę.

A taka ocena unijnej imprezy nie zdarzyła się politykowi Platformy od początku objęcia władzy w ubiegłej kadencji. Zawsze był sukces i to przeważnie olbrzymi. A teraz: - Gdyby brukselski szczyt z naszego punktu widzenia był porażką, ale z punktu widzenia Europy jako całości nie, to moglibyśmy się tym pocieszyć. Ale wygląda na to, że jak dotąd mało jest elementów pozytywnych dla kogokolwiek – mówi Rostowski o rezultacie szczytu i w jego języku to oznacza kataklizm kosmiczny.

Pragnął się Tusk pojednać z Rosją, ale faktycznie nie bardzo ma komu rzucić się w objęcia. Gazeta Wyborcza bowiem donosi, że jego ulubiony obiekt pojednania już jest niemile widziany na salonach moskiewskich, nie wspominając o ulicy. Putin rokował duże nadzieje, sam drogi Gerhard Schroeder nie mógł się nachwalić jego szczerej rosyjskiej, demokratycznej duszy. Zresztą z wzajemnością.

W Polsce pojednanie z Rosją putinowską szczególnie popularne było w kręgach zbliżonych do polskiego prezydenta oraz w kręgach zbliżonych do rosyjskiego premiera. Profesor Nałęcz, doradca naszego prezydenta w sprawach dziedzictwa narodowego aż cmokał z zachwytu, że Putinowi chce się w ogóle z nami spotykać. Niektórzy z tego powodu wątpili czy on jest aby doradcą od naszego dziedzictwa narodowego.

To, że premier Rosji, z taką a nie inną przeszłością, przypomnijmy, z resortu, który przecież robił Katyń, pojawi się z polskim premierem na grobach katyńskich i powie to co powiedział, powinno być rzeczą tak niesłychanie ważną i tak cenną, że powinniśmy na ołtarzu tej sprawy złożyć każdą ofiarę – zachwycał się Nałęcz łaskawością Putina. No i proszę, panie Nałęcz, Rosjanie ten pański ołtarz dzisiaj wyszydzają w satyrycznych kalendarzach. A jego ugrupowanie określają „partią oszustów i złodziei”.

Jak tu się jednać z takim indywiduum? Czy można się jednać z jego partią Jedna Rosja, nomen omen, która pod egidą Putina dokonała gigantycznego fałszerstwa wyborczego? Jak tu grać, czym tu straszyć? - mawiał pewien trener piłkarski. Czy nasz premier zechce kontynuować serdeczne uściski z gościem, o którym dzisiaj na kilkudziesięciotysięcznej manifestacji w Moskwie śpiewano piosenkę "Nasz dom wariatów głosuje na Putina"?

Wbrew pozorom, to możliwe, że Tusk jednak zechce. Czego bowiem można się spodziewać po człowieku, który w trakcie krwawego bankructwa finansów europejskich, po fatalnie przegranym szczycie unijnym, czyli faktycznym podziale Unii, utrzymuje nadal, że jest to „najbardziej atrakcyjny model współdziałania i współżycia państw i narodów, jakie współczesny świat wymyślił”.

Wart Pac pałaca, a pałac Paca. Też mamy swój dom wariatów.

http://www.rp.pl/artykul/29,767806-Kilkanascie-tysiecy-ludzi-na-Placu-Bolotnym.html

http://wyborcza.pl/1,75477,10786066,Salony_juz_nie_kochaja_Putina.html

 






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334