Strona główna » Adamski: Oby ten dramat wstrząsnął decydentami

Adamski: Oby ten dramat wstrząsnął decydentami

„W ramach kampanii wyborczej jeździ Pan po kraju i opowiada obywatelom, co zrobiliście i co zamierzacie zrobić dla ich dobra. Mam do Pana prośbę, niech pojedzie Pan do miejscowości Tokarnia w powiecie myślenickim i wyjaśni Pan mojej żonie i dzieciom, które tam przebywają dlaczego, nie mają już ojca i powie im, patrząc przy tym głęboko w oczy, że jest to moja wina, a wy zrobiliście wszystko dobrze, zgodnie z prawem oraz poczuciem sprawiedliwości społecznej”- pisze do Donalda Tuska były pracownik CBŚ, który dziś podpalił się przed Sejmem w proteście przeciwko temu jak wygląda Polska.

„Pozdrawiam Pana i życzę dobrego samopoczucia z tego, co do tej pory zrobiliście dla obywateli tego kraju, szczególnie dla mnie i dla mojej rodziny. Dwójka moich wymienionych mogła się w ogóle nie urodzić i jak się szczęśliwie urodzili, to musieliśmy znowu walczyć o ich życie. Wygraliśmy obydwoje, ale ja przegrałem (...) z urzędnikami, którzy stworzyli system... " - czytamy w liście zrozpaczonego człowieka.



Mężczyzna, który podpalił się przed KPRM, wysyłał w przeszłości listy do biura poselskiego Jarosława Kaczyńskiego. Były wśród nich m.in. pisma adresowane do premiera Donalda Tuska oraz minister Julii Pitery i przekazywane do wiadomości prezesa PiS . Media podają, że mężczyzna pracował w pionie ekonomicznym CBŚ, a następnie w Urzędzie Skarbowym na warszawskiej Pradze. Został zwolniony z pracy, a następnie zatrudnił się w jednej z sieci sklepów. W liście do premiera skarży się, że stracił pracę w urzędzie skarbowym, po tym, jak starał się ujawnić nieprawidłowości, do których miało w nim dochodzić. Według mężczyzny - urzędnicy ministerstwa finansów mieli przymykać oczy na przekręty szefowej tego oddziału skarbówki. O wszystkim - jak twierdzi - poinformował Julię Piterę, która ma mieć komplet dokumentacji.



W liście skarży się też między innymi na polityków, pisząc, że stracił zaufanie do państwa i nie wierzy w sprawiedliwość. Pisze również, że jest rozczarowany Platformą Obywatelską, którą popierał. Na razie politycy nie komentują sprawy w jakiś szczególny sposób. Donald Tusk przerwał jednak kampanię wyborczą i wrócił do Warszawy oraz zapowiedział, że zamierza przyjrzeć się sprawie. Jednak dramat tego człowieka już jest wykorzystywany w kampanii wyborczej. „Pytanie – po co to robi? Czy jego powrót do stolicy pomoże w jakimkolwiek stopniu owemu mężczyźnie? Czy pomoże mu przerwanie kampanii wyborczej? Po co powoływać specjalny zespół? Czy jeśli ktoś popełni samobójstwo pod budynkiem NBP, to jego prezes powołuje zespół do zbadania takiej tragedii, czy jednak wzywa pogotowie i policję? Dlaczego Prezes Rady Ministrów robi taką szopkę?”- pisze Marek Migalski z PJN na swoim blogu.



Mam nadzieję, że dramat byłego policjanta, który ( jak wynika z pierwszych ustaleń dziennikarzy) starał się zainteresować decydentów przekrętami urzędników, zostanie nie tyle wykorzystany do walenia w rząd Tuska (choć ten miał przecież walczyć z patologiami biurokracji), ile raczej posłuży do reformy państwa, w którym urzędnik może w każdym momencie zgnoić obywatela. Niejednokrotnie słyszeliśmy już o tym jak urzędnicy wykańczali jedną decyzją, za którą na dodatek nie odpowiadają, dobrze prosperujących biznesmenów. W miastach na prowincji naszego kraju, jeden biznesmen zaprzyjaźniony z lokalną władzą i paroma urzędnikami może bardzo szybko zniszczyć kilku swoich konkurentów. Z dala od Warszawy widać to bardzo wyraźnie. Dziś również widać to w stolicy. „Ustrój nasz biurokratyczny” - pisał niegdyś prof. Michał Wojciechowski o tym jak wygląda Polska. Dziś ten ustrój przyczynił się do dramatycznego kroku mężczyzny, który tylko w taki sposób potrafił zwrócić uwagę na patologię, która zabija ten kraj.



Nie znamy oczywiście wszystkich faktów związanych z tym porażającym wydarzeniem. Nie można wykluczyć, że mężczyzna miał problemy emocjonalne (choć na razie niewiele wskazuje by były policjant był wariatem). Ta sprawa będzie miała zapewne ciąg dalszy i nie można pozwolić by zamieciono ją pod dywan. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że niebawem zostaniemy zasypani informacjami o tym, że 49-latek był psychopatą z problemami finansowymi. Oby ofiara tego człowieka (na szczęście najprawdopodobniej przeżyje) chociaż naruszyła system, który coraz bardziej przypomina świat z procesu Józefa K.



Łukasz Adamski

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/adamski:__oby_ten_dramat_wstrzasnal_decydentami__15630






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334