Strona główna » 20. rocznica wyjścia wojsk radzieckich

20. rocznica wyjścia wojsk radzieckich

20 lat temu terytorium Polski opuściły ostatnie rosyjskie jednostki bojowe - było to możliwe dzięki premierowi Janowi Olszewskiemu. Przy tej okazji przypominamy fragmenty wywiadu Doroty Kani z premierem Olszewskim opublikowanego w maju na łamach "Gazety Polskiej".

(...) Kilka tygodni temu w tygodniku „Wprost” były wiceszef ABW płk Mieczysław Tarnowski powiedział, że wyprowadzenie wojsk sowieckich z Polski zawdzięczamy Lechowi Wałęsie. Pan był w tym czasie premierem. Jak to wyglądało naprawdę?

Gdy na przełomie lat 1991 i 1992 powstał mój rząd, ta sprawa była w stanie zupełnego impasu. Prawie półtora roku toczyły się rokowania na temat warunków opuszczenia przez wojska rosyjskie baz poradzieckich położonych na terenie Polski. Zajmowała się tym specjalna dwustronna komisja, która w tym czasie miała za sobą przynajmniej kilkanaście spotkań prowadzonych od drugiej połowy 1990 r., a sprawa nie posunęła się ani o krok naprzód. Jako premier wydałem dyspozycję zdecydowanego przyspieszenia tych rokowań. Wtedy został zgłoszony przez stronę rosyjską konkretny projekt, który warunkował opuszczenie tych baz przez wojska rosyjskie. Miała to być zgoda na powołanie na tych terenach wspólnych przedsiębiorstw rosyjsko-polskich o eksterytorialnym charakterze. Oczywiście na tego rodzaju projekty nie mogło być zgody polskiego rządu. Uchwała Rady Ministrów odrzucająca tę propozycję została podjęta jednomyślnie. W tym czasie nasz MSZ przygotowywał oficjalną wizytę prezydenta Wałęsy w Moskwie, w czasie której miał zostać podpisany traktat regulujący wzajemne stosunki. W momencie gdy termin wizyty był już ogłoszony, dotarła do mnie wiadomość, że przedstawiciel naszego MSZ parafował w imieniu rządu protokół, który wyrażał zgodę na przekazanie porosyjskich baz tego rodzaju spółkom. Protokół ten miał być załącznikiem do przygotowanego i uzgodnionego projektu traktatu. Minister Skubiszewski, który w tym czasie razem z prezydentem przebywał z wizytą w Egipcie, po powrocie nie potrafił wyjaśnić, jak doszło do parafowania dokumentu mimo braku zgody rządu. Na moje żądanie odbyło się w tej sprawie spotkanie z prezydentem Wałęsą z udziałem marszałków sejmu i senatu. Ustalono, że parafowany już protokół nie może być przyjęty.

Co by się stało, gdyby Rosjanie nie przyjęli do wiadomości odstąpienia przez Polskę od tego protokołu?

Wybuchłby skandal międzynarodowy. Wałęsa chciał jednak, by zostawić mu „wolną rękę”. Powtarzał: „Ja to jakoś załatwię”. Specjalnie pojechałem z nim na lotnisko i przed wejściem do samolotu jeszcze raz przypomniałem mu o uchwale rządu, i tak się pożegnaliśmy. Po czym jak wróciłem do Kancelarii Rady Ministrów, przyniesiono mi komunikat z wypowiedzi Andrzeja Drzycimskiego, rzecznika prasowego prezydenta. Okazało się, że przed odlotem oświadczył on dziennikarzom, iż nie ma żadnych zastrzeżeń rządu do dokumentów, jakie prezydent ma podpisać w Moskwie. Zrozumiałem, że Wałęsa nie czuje się związany stanowiskiem rządu. W tej sytuacji podjąłem decyzję o przesłaniu prezydentowi w zaszyfrowanej depeszy uchwały Rady Ministrów.

Ostatecznie skończyło się na podpisaniu protokołu w dość dziwnej formule, z której nic nie wynikało, ale – co najważniejsze – nie było mowy o zachowaniu baz rosyjskich czy ich przekazaniu jakimś przedsiębiorstwom. Uznałem, że jest to wspólny sukces polskiej strony. Niestety, nigdy nie dowiedzieliśmy się, jak w ogóle mogło dojść do parafowania przez nasz MSZ tego dokumentu. Natomiast Wałęsa natychmiast po powrocie z Moskwy ogłosił, że złoży wniosek o odwołanie rządu Olszewskiego.

http://niezalezna.pl/34275-20-rocznica-wyjscia-wojsk-radzieckich






  • POSEŁ PIOTR URUSKI
  • POSEŁ PIOTR BABINETZ

Biuro czynne
od poniedziałku do czwartku godz.9-16.30

tel./faks: +48 13 4634 334